Wyścig ślimaków w walce o Ligę Mistrzów, fatalny tydzień Schalke i oczywiście lubujące się w golach (nie tylko ich strzelaniu) Hoffenheim. Co się działo na niemieckich boiskach?
PSG i Real nastraszyły niemieckie zespoły. Wysokie zwycięstwa nad Bayerem oraz Schalke sprawiły, że kluby Bundesligi boją się awansować do Ligi Mistrzów. W ostatnich trzech kolejkach cztery zespoły znajdujące się za Bayernem zdobyły łącznie… 16 punktów na 36 możliwych. A tak całkiem poważnie, zaskakująca jest ta niemoc. Bayer przegrał dwa spotkania z rzędu, a dopiero przy trzeciej wpadce spadł z pozycji wicelidera. Po świetnym początku przestali punktować „Königsblauen”. Wydawało się, że to idealna sytuacja dla Wolfsburga, który miał się włączyć w walkę o Ligę Mistrzów, ale „Wilki” zebrały baty od Hoffenheim. Cóż, przynajmniej (cytując klasyka) „liga będzie ciekawsza”.
***

Nieszczęścia chodzą parami. A czasem czwórkami nawet. Kiedy wydawało się, że Schalke w końcu zacznie grać, jak przystało na jego potencjał i budżet, wszystko się zawaliło. Zaczęło się niewinnie: od bezbramkowego remisu z Mainz. Kilka dni później wyciekło zdjęcie (do zobaczenia tutaj) z kontroli antydopingowej, na którą został wylosowany Kevin-Prince Boateng. Piwko, wiadomo, aby móc oddać próbkę do analizy. Fajka z kolei na odstresowanie się. Prawda?
Ciekawe, ile papierosów Ghańczyk wypalił po kolejnych dwóch meczach. Powiem szczerze, że liczyłem na to, iż Schalke postawi się zarówno Realowi, jak i Bayernowi. Nie, że wygra, ale chociaż nawiąże walkę. Stawi opór. Nic z tego. Najpierw duet Matip-Santana udowodnił, że z ich ostatnimi dobrymi występami nie należy wiązać nadziei na stabilizację w dłuższym okresie. A mecz z Bayernem… no cóż. Zastanawiałem się, co muszą czuć podopieczni Kellera, którzy przez 180 minut musieli grać z piłkarzami z innej galaktyki. Raczej średnio przyjemne.
Mało? W nocy z niedzieli na poniedziałek na prostej drodze w drzewo władował się Gerald Asamoah. Była gwiazda Schalke, grająca obecnie w rezerwach, wracała do domu z ligowego meczu. „Mecz” trochę się przedłużył, bo było już bliżej świtu niż zmroku. Niemiec ghańskiego pochodzenia przyznał się, że prowadził „pod wpływem”, a badanie wykazało 0,9 promila alkoholu we krwi. Schalke 2:11, Asamoah 0,9…
***
Dobra, przechodzimy do tego, co tygrysy lubią najbardziej. Gole. Niektórzy twierdzą, że są przereklamowane. Ale na pewno nie piłkarze Hoffenheim. Na wyjątkowe zdolności piłkarzy z Sinsheim zwróciłem uwagę już ponad rok temu (), ale od tego czasu zdołali oni jeszcze poprawić się w swojej sztuce. Nie ma drugiego takiego zespołu w Niemczech. Ba, nie ma drugiego takiego zespołu w Europie! W spotkaniach Hoffenheim (tylko ligowych) padło już 100 bramek, co daje zatrważająca średnią 4,35 bramki na mecz!









