Po ostatniej kolejce w czubie tabeli nic się nie zmieniło. Kto miał wygrać, ten wygrał. Jedynie Borussia M’Gladbach zremisowała u siebie z Herthą Berlin, ale spadek z czwartego miejsca jej nie grozi. Za jej plecami za to zrobiło się gorąco – o piątą, szóstą i siódmą lokatę walczy aż sześć zespołów. Taka liczba chętnych do gry w przyszłorocznej edycji Ligi Europy może wyjść Bundeslidze tylko na dobre.
Tym razem „Komentarz do Bundesligi” będzie wyjątkowo krótki, a to dlatego, że już dziś około godziny 22:00 opisywana sytuacja nie będzie już aktualna. Dwie godziny wcześniej rusza bowiem 30. seria spotkań, która została przeniesiona na środek tygodnia, aby zdążyć przed Euro 2012.
W tym sezonie po raz pierwszy w historii trzy czołowe drużyny Bundesligi zapewnią sobie udział w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, a czwarta wystartuje w eliminacjach do tych prestiżowych rozgrywek. Wszystko dlatego, że w rankingu UEFA nasi zachodni sąsiedzi wyprzedzili w tabeli włoską Serie A. Przed rozpoczęciem rozgrywek wydawało się, że walka o miejsce w pierwszej czwórce będzie ostra i długa, jednak nic podobnego. Skończyła się ona już właściwie w styczniu, gdy okazało się, że BVB, Bayernu, Schalke i Borussii M’Gladbach nikt już nie będzie w stanie dogonić. W najlepsze trwa za to rywalizacja o miejsca za ich plecami. Lokaty te pozwolą zaprezentować się klubom w najbliższej edycji Ligi Europy. Zaszczytu doznać powinny zespoły, które zakończą sezon na miejscach piątym i szóstym oraz zdobywca Pucharu Niemiec. A że w finale tych rozgrywek spotkają się drużyny, które zagwarantowały sobie już start w Lidze Mistrzów, to szansę dostanie jeszcze drużyna z siódmej okaty.
O te trzy miejsca walczą zatem (wymienieni według aktualnych lokat w tabeli): VfB Stuttgart, Bayer Leverkusen, Werder Brema, Hannover 96, VfL Wolfsburg i 1899 Hoffenheim. Pierwsze pięć zespołów dzielą zaledwie trzy punkty, a „Wieśniaki” mają sześć oczek straty do „Die Schwaben”. W ciągu jednej kolejki wszystko może się zatem zmienić. Nic więc dziwnego, że rywalizacja tych drużyn wywołuje takie same emocje jak wyścig o tytuł. Chętnych bowiem jest dwa razy więcej niż wolnych miejsc. Połowa drużyn będzie musiała się obejść smakiem.
Już jutro naprzeciwko siebie staną Hannover i Wolfsburg, a za trzy dni VfB Stuttgart i Werder Brema. Reszta drużyn gra z czołową czwórką, która nie ma zamiaru oddawać punktów, lub z zagrożonymi spadkiem zespołami. Walka rozpocznie się więc na całego i chyba nikt, nawet jasnowidz, nie podjąłby się wytypowania zwycięzców tych spotkań. Na tym etapie rozgrywek i w takiej lidze może zdarzyć się wszystko. Naprawdę wszystko. Odważnym, którzy chcieliby jednak powiększyć swój majątek, obstawiając wyniki u bukmachera, życzymy szczęścia i rozwagi w typowaniu. Najbliższe dni mogą więc wiele wyjaśnić, ale także jeszcze bardziej namieszać. Wystarczy, że jedna z tych drużyn zepnie się na dwie najbliższe kolejki, zdobędzie w nich sześć punktów i ma z górki. Z kolei remisy lub głupio stracone oczka mogą jeszcze bardziej spłaszczyć ten region tabeli – o ile to jeszcze w ogóle możliwe.
Patrząc na terminarze omawianej szóstki, dochodzimy do wniosku, że zdecydowanie najtrudniejsze zadanie stoi przed Werderem i Wolfsburgiem, a najłatwiej będą mieli zawodnicy Hoffenheim. Znając życie, tym, którzy teoretycznie mają najgorzej, pójdzie pewnie najlepiej, ale to tylko zgadywanka i proszę nie brać tego na poważnie. Jakiekolwiek przewidywania są bowiem bezzasadne i nie mają prawa bytu. Za to właśnie kochamy Bundesligę, czyż nie?









