Już długo nie oglądaliśmy zwycięstwa Polaków w meczu międzypaństwowym. Piłkarze trenera Smudy będą chcieli ten stan zmienić w spotkaniu z USA w Chicago. O opinię przed tym starciem poprosiliśmy Kazimierza Węgrzyna, który nie zgodził się z niemal powszechnie uznawaną słabością urodzonych w Polsce piłkarzy.
Postawa Polaków w meczu z Australią niewątpliwie napawała optymizmem. Mankamenty jednak wciąż są. Czego oczekuje Pan od gry „Biało-czerwonych”? Co Pana zdaniem powinno ulec zmianie?

Miałem okazję oglądać mecz z Australią na żywo i nie wpadałbym w euforię, że Polska była lepsza. Australijczycy grali dobrze w środku pola i byli lepsi. Chciałbym, żeby nasza reprezentacja grała bardziej wyrachowanie, żeby w ataku pozycyjnym grała nie tylko do przodu, ale też żeby taktyka opierała się jakiejś strategii, by móc strzelać bramki z zaskoczenia. Wszystko jest na razie jakby przewidywalne – trener dobiera takich piłkarzy, którzy bardziej preferują grę techniczną, a nie walkę i agresję.
Jak podoba się Panu wizja Franciszka Smudy – czy lepiej wciąż szukać ciekawych zawodników, takich jak Wołąkiewicz i Salamon, rotować składem, czy też czas stawiać na piłkarzy sprawdzonych i doświadczonych?
Nie wiem w ogóle, skąd wziął się Salamon, natomiast co do Wołąkiewicza – myślę, że można go sprawdzić. Jeżeli chodzi o lewego obrońcę, mogę polecić trenerowi Smudzie Mariusza Magierę, który prezentuje się solidnie. Reprezentację oparłbym przede wszystkim na piłkarzach, którzy są solidni i znajdują się w dobrej formie, żeby było wiadomo, na co w reprezentacji można liczyć. Żeby nie było tak, że jeden dobry występ piłkarza daje mu powołanie. Niemniej jednak trudno wypowiadać mi się na temat reprezentacji, jeżeli tak rzadko ogląda się mecze kadry, można nawet kogoś skrzywdzić.
A może warto postawić na piłkarzy zagranicznych z polskimi korzeniami? Polski chów jest wciąż pod ostrzałem wielu ekspertów.
Nie wiem, czy prasa przypadkiem nie zwariowała – gazety cały czas podpowiadają piłkarzy zagranicznych z polskimi korzeniami. Myślę, że brniemy w ślepy zaułek. Nie dość, że jest to złe, to jeszcze mąci w reprezentacji. Moim zdaniem w drużynie narodowej powinno grać jak najwięcej Polaków z krwi i kości. Nie zgadzam się z tym, że nasi piłkarze są słabi. Przyczyny tej słabości leżą gdzie indziej. Ostatnio dobrze powiedział Darek Dziekanowski – Smuda był w polskiej lidze 15 lat, obserwował ją i jak był trener Beenhakker, to mówił, że są piłkarze i że zrobi coś z tą reprezentacją, więc my czekamy, żeby nie było szukania obcokrajowców z polskimi korzeniami, tylko żeby coś zrobić z naszymi zawodnikami. Mamy na tyle dobrych piłkarzy, że spokojnie mogą grać w reprezentacji na o wiele lepszym poziomie niż teraz.











