Z kim się przełamać, jeśli nie z Borussią Dortmund? Z takiego założenia wyszli w tym sezonie piłkarze HSV, Herthy Berlin, a w sobotnie popołudnie również i ich imienniczka z Moenchengladbach. „Die Fohlen” pokonali „Żółto-czarnych” w stosunku 2:1. Nie zabrakło sędziowskich kontrowersji.
Jednym z hitów piłkarskiej soboty była z pewnością potyczka Borussii Dortmund z jej imienniczką z Moenchengladbach. „Derby Borussen”, jak potocznie nazywa się batalię tych dwóch drużyn, stały w tym tygodniu w cieniu konfrontacji Bayernu Monachium i Bayeru 04 Leverkusen. Ani jedni, ani drudzy nie mieli zamiaru się bronić – wręcz przeciwnie, od razu rozpoczęli od ataku.

Marc-Andre ter Stegen, nowy nabytek FC Barcelony, już w piątej minucie musiał interweniować. Pierwszą groźną okazję do strzelenia gola dla gości miał Herrmann, który po samodzielnym rajdzie uderzył mocno, jednak futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Dłużni nie pozostali gospodarze, którzy również mieli pojedyncze okazje do strzelenia gola. Jedną z nich była okazja Hummelsa, który wybiegł do sytuacji sam na sam z ter Stegenem. Ten jednak wyszedł z niej zwycięsko i wybił piłkę na korner. Groźne uderzał Sahin, jednak atomowe uderzenie odbiło się od jednego z obrońców przyjezdnych.
Najbliżej otworzenia wyniku był Pierre-Emerick Aubameyang. Nieco przygaszony Gabończyk przypomniał o sobie, gdy najpierw w pojedynku sprinterskim pokonał środkowych defensorów „Źrebaków” i potem niemal pokonał ter Stegena. Piłka odbiła się od poprzeczki i została wybita przez obrońcę. Stare piłkarskie porzekadło mawia, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Herrmann dość szczęśliwie utrzymał się przy piłce na prawej flance i dograł do wbiegającego Raffaela. Brazylijczyk próbował sobie przyjąć futbolówkę, jednak nie udało mu się to, zamiast tego trafił ją w niespodziewany dla Weidenfellera sposób. Niemiec jeszcze się rzucił, ale przedziwna trajektoria lotu nie dała mu żadnych szans. Prowadzenie „Źrebaków” było dość dużą niespodzianką – goście cofali się coraz głębiej pod własne pole karne, zawodnikom głęboko zepchniętym do defensywy wystarczyła tylko jedna kontra, by prowadzić na Signal Iduna Park.
Na kim się przełamać, jeśli nie na Borussii Dortmund? Przełamał się Hamubrger SV, przełamie się i Borussia Moenchengladbach? „Die Fohlen” ruszyli z drugą kontrą. Tym razem piłka spadła pod nogi Kruse, który jak z dziećmi zabawił się z Piszczkiem i Weidenfellerem i wpakował piłkę do pustej bramki.
Już 60 sekund po rozpoczęciu drugiej odsłony meczu groźną okazję bramkową miał Robert Lewandowski. Polak dostał piłkę w kontrze, jednak za długo czekał z oddaniem strzału i został zablokowany. Swoją indywidualną okazję miał również Raffael. W 47. minucie Brazylijczyk uderzał z ostrego konta, jednak jak w grze FIFA mawiał jeden z komentatorów – „postraszył jedynie gołębie”. Blisko zdobycia bramki kontaktowej był również Kevin Grosskreutz. Centra z prawej strony boiska spadła mu na głowę dość niespodziewanie, a piłka przeleciała nad obudową bramki. Chwilę później z kolejną kontrą ruszyli goście. Tym razem Kruse banalnie pokonał Matsa Hummelsa i gdyby Raffael lepiej przyjął piłkę, to byłoby 3:0.









