Ostatnie dni w polskiej piłce upływają pod znakiem specyficznej żałoby. Zamiast radości z sześciu punktów w meczach z Danią i Armenią mamy ogólnonarodową dyskusję o zachowaniu niektórych reprezentantów. Atmosfera siadła, coś, co uznawano za największą siłę kadry Nawałki, w okamgnieniu przestało istnieć. Przed selekcjonerem najtrudniejsze tygodnie w jego całej karierze trenerskiej.
Jakie były największe zarzuty do Franciszka Smudy i Waldemara Fornalika? Spośród kilku najważniejszych wspólnym punktem były brak kontroli nad grupą zawodników oraz nieumiejętność tworzenia właściwego klimatu w szatni. U starszego z trenerów problem stanowiły apodyktyczność, chęć udowodnienia wyższości nad piłkarzami, połączona z niepotrzebną nikomu porywczością. „Waldek King” z kolei uznawał, że relacje międzyludzkie są prywatną sprawą poszczególnych zainteresowanych, on zaś jako selekcjoner powoływał najlepszych w swojej opinii zawodników. Adam Nawałka ustawił zespół pod liderów, stąd często niezrozumiałe decyzje kadrowe, takie jak utrzymywanie miejsca w zespole przez Sławomira Peszkę. Wyniki są dobre, niemal wszyscy podkreślają, że atmosfera jest najlepsza w historii. W czasie między meczami z Danią i Armenią prawdopodobnie zniszczono największą siła obecnej reprezentacji. Najbliższe dni to jedyny moment na podjęcie decyzji o tym, co robić dalej. Jakie możliwości ma trener kadry?
Wariant radykalny: wylatują wszyscy zainteresowani
Najmniej prawdopodobne rozwiązanie, niepozbawione wad. Usunięcie w najbardziej kluczowym momencie eliminacji kilku istotnych ogniw drużyny może poskutkować porażkami w spotkaniach najwyższej rangi. Jeśli mieliby wylecieć panowie: Teodorczyk, Boruc, Jędrzejczyk, Grosicki, a może i kilku innych, z pewnością odbije się to na jakości gry negatywnie. Dodatkowo odrodzić może się konflikt na górze, który do dziś został gdzieś w pamięci Lewandowskiego i Błaszczykowskiego. Zalety radykalnego rozwiązania sprawy wydają się zdecydowanie zbyt nieważne, by w ogóle mogło do niego dojść.
Plusy rozwiązania: poczucie braku świętych krów w zespole; dowód „siły” selekcjonera
Minusy rozwiązania: potężna wyrwa w zespole, potencjalne odrodzenie starych konfliktów
Wariant pośredni: wylatują niektórzy
Krótko trwała wielka miłość kibiców do Łukasza Teodorczyka. W zasadzie można nazwać to uczucie zwyczajnym zauroczeniem. Pierwszy mecz rozegrany w słabym stylu, późniejsze informacje o efektach weekendowej libacji i już większość zakochanych chce wydalenia go z zespołu na zawsze. Paradoksalnie taki układ powinien pasować selekcjonerowi. Mówi się, że wraz z Teoderczykiem poleci Artur Boruc. Niepotrafiący grać z Lewandowskim napastnik plus trzeci bramkarz. Co jak co, ale nie są to straty nie do nadrobienia. Pytanie tylko, czy pozostawienie części uczestników całonocnej imprezy nie spowoduje wewnętrznych tarć. To więcej niż prawdopodobne.
Plusy rozwiązania: kadra nie traci ważnych zawodników; poważne ostrzeżenie dla reszty drużyny
Minusy rozwiązania: duże prawdopodobieństwo konfliktu wewnętrznego










