Po sensacyjnym i historycznym, bo pierwszym na najwyższym ligowym szczeblu, zwycięstwie trener Podbeskidzia Bielsko-Biała, Robert Kasperczyk, szczerze przyznał, że przed meczem zupełnie nie liczył na zwycięstwo. W zupełnie innym nastroju, co jasne, wypowiadał się szkoleniowiec Legii, Maciej Skorża, który miał sporo pretensji do nastawienia swoich podopiecznych.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia):
– Jakbym powiedział, że jestem zadowolony, tobym skłamał, bo jestem szczęśliwy, tak jak każdy zawodnik, jak każdy z nas, trenerów. Wiedzieliśmy, że siła ofensywna Legii jest potworna, szczególnie u siebie. Chcieliśmy grać to, co sobie założyliśmy od pierwszej minuty, dać niewiele przestrzeni tym szybkim skrzydłowym, spychać Ljuboję. Krył go bardzo fajnie Bartek Konieczny. Chcieliśmy wybić Legii te atuty i polować na kontrataki, stąd obecność szybkiego Sylwka Patejuka w składzie, który zdobył drugą bramkę. Wyszliśmy na drugą połowę skoncentrowani, ale potem przyszła nasza zmora, czyli stały fragment gry. Z 12 straconych bramek to była ósma, która padła po stałym fragmencie gry. Jest to przerażające, ale fajnie, że się chłopcy pozbierali i konsekwentną grą, przede wszystkim w defensywie, osiągnęliśmy wynik, który myślę, że się długo tutaj nie powtórzy, jeżeli chodzi o drużyny przyjezdne.

Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Nieprzypadkowo Spartak Moskwa został wyeliminowany, więc zdaliśmy sobie sprawę, że siła ofensywna jest tak mocna, że każdą defensywę w polskiej lidze jest w stanie rozmontować. Chyba że przeciwdziała się temu i myślę, że to przeciwdziałanie dzisiaj było korzystne, skoro udało nam się wygrać.
Nie spodziewałem się, ze historyczne zwycięstwo zdarzy się przy Łazienkowskiej, mówię szczerze. Mieliśmy trzy mecze u siebie, wydawało nam się, że wygramy któryś z nich. Okazało się, że zderzenie z ekstraklasą było dla nas bardzo bolesne, szczególnie przed własną publicznością – dwa razy zremisowaliśmy, raz przegraliśmy.
Maciej Skorża (trener Legii):
– Przegraliśmy mecz, którego przegrać nie mieliśmy prawa. Naszym obowiązkiem było zdobycie trzech punktów. Jesteśmy drużyną, która ma ambicje walczyć o mistrzostwo Polski i nie możemy w ten sposób podchodzić do meczów, szczególnie na własnym boisku jak dzisiaj. Dziś w pierwszej połowie zabrakło nam przede wszystkim determinacji i woli zwycięstwa za wszelką cenę, a w drugiej połowie za bardzo chcieliśmy i brakowało nam cierpliwości, żeby spokojnie tę piłkę rozegrać, by stworzyć więcej sytuacji pod bramką przeciwnika. Podbeskidzie zdobyło dwie bramki po stałych fragmentach gry – nasze gapiostwo, nasz brak czujności i złe ustawienie linii obrony. To wystarczyło dziś na nas, na to, żeby zdobyć tutaj w Warszawie trzy punkty.












