Komisja Kar Dyscyplinarnych ukarała Josipa Simunica i Mario Mandžukicia. Kary istotnie wpłyną na siłę chorwackiej reprezentacji przed zbliżającymi się mistrzostwami świata w Brazylii.
Komisja Kar Dyscyplinarnych zawiesiła na dziesięć spotkań Josipa Simunicia za śpiewanie po meczu z Islandią pieśni „Do domu” oraz okrzyk „Za kraj!”, co zostało odebrane jako jawne propagowanie faszyzmu. Oprócz zawieszenia FIFA nałożyła także na piłkarza karę indywidualną w wysokości 30 tysięcy franków szwajcarskich. Przypomnijmy, że Simunić dotychczas w barwach Chorwacji rozegrał 105 spotkań i jest jej żywą legendą.
Decyzją FIFA jest zszokowany prezes wykonawczy SNS, Damir Vrbanović. Jego zdaniem kara zagraża reprezentacyjnej karierze Chorwata, uważa także, że Simunić nie chciał nikogo swoim zachowaniem obrazić ani doprowadzić do jakiegokolwiek skandalu. Chorwacki związek piłkarki zapowiada odwołanie się od drakońskiej kary wymierzonej swojemu reprezentantowi. Oczywiste jest, że FIFA wysyła wyraźny przekaz – zero tolerancji dla faszyzmu na boisku. Simunić jednak został potraktowany zbyt ostro. Damira Vrbanovicia pociesza jedynie fakt, że Mario Mandžukić za czerwoną kartkę, którą otrzymał za spięcie na boisku z Gudmudssonem, został ukarany zakazem udziału w jednym spotkaniu.
Niemile zaskoczony całą sytuacją jest trener Chorwatów, Niko Kovać, który jest mocno rozczarowany postawą FIFA i karą nałożoną na jego podopiecznych. Szkoleniowiec, który ma bardzo dobre kontakty z Josipem Simuniciem, uważa, że forma i wymiar kary są niewspółmierne do czynów, jakie zawodnik popełnił.
Poza indywidualnymi karami Międzynarodowa Federacja Piłkarska nałożyła także na chorwacki związek karę w wysokości 70 tysięcy franków szwajcarskich.









