Niedzielne popołudnie w niemieckiej Bundeslidze obfitowało w emocjonujące spotkania i mnóstwo bramek. Potknięcie lidera tylko częściowo wykorzystał Bayer Leverkusen, zaś festiwal strzelecki urządzili sobie podopieczni Louisa Van Gaala.
Dwa mecze i 12 bramek. Średnia sześć goli na mecz, lecz większość z tej sumy padło w Stuttgarcie, gdzie miejscowy VfB podejmował mistrza Niemiec, Bayern Monachium. Gracze trenera Van Gaala dobrze wiedzieli o co toczy się rywalizacja. W puli były nie tylko trzy oczka lecz odrobienie części strat do Borussii Dortmund.
Pierwsze pół godziny starcia na Mercedes-Benz Arena nie prognozowały obfitości bramkowej. Strzelanie rozpoczął minutę później Mario Gomez. Niemiec otrzymał na lewej flance podanie od Thomasa Müllera i strzałem z lewej nogi umieścił piłkę pod poprzeczką. Młodziutki Müller na rewanż kolegi z zespołu nie musiał długo czekać. Pięć minut później Gomez przejął piłkę od rywala, dograł do partnera, który z bliskiej odległości podwyższył wynik meczu. Zrezygnowani gospodarze chcieli jak najszybciej zejść do szatni, lecz zanim to się stało, otrzymał cios numer trzy. 20 metrów od bramki rywala niepilnowany Ribery dokładnie przymierzył i ustalił rezultat w pierwszych trzech kwadransach.
Nadzieje podopiecznych Bruno Labbadii odżyły pięć minut po wznowieniu gry. Błąd defensywy monachijskiej wykorzystał Pogrebniak, który błyskawicznie znalazł się w polu karnym. Chwilę później Rosjanin wyłożył futbolówkę jak na tacy Harnikowi i nie było co zbierać. Radość na Mercedes-Benz Arena nie trwała jednak długo. Swój dzień miał wtedy Mario Gomez. Festiwal błędów trwał nadal, a tym razem gola Bayernowi sprezentował golkiper VfB. Płasko dogrywał Ribery, piłki nie chwycił Sven Ulreich i Gomez zaliczył drugie trafienie w meczu.
120 sekund później napastnik monachijczyków ustrzelił hat-tricka. Zamieszanie w polu karnym, kolejna seria błędów defensorów i bramkarza sprawiły, że w Stuttgarcie gospodarze przegrywali już 1:5! Ale i z tego mieli ochotę jeszcze się podnieść. W 65. minucie prostopadłe podanie między dwójkę obrońców wykorzystał ponownie Harnik. To była tylko kropla w morzu strat, jakie VfB miał to odrabiania. W 70. minucie było już jednak 3:5. Dośrodkowanie Gentnera zamieniło się… w strzał i Butt skapitulował. Do końca meczu rezultat nie uległ już zmianie, a po pięknym spotkaniu z mnóstwem goli, Bayern nadrobił w ten weekend trzy oczka do liderującej Borussii.
Wielkie brawa dla FCB. Jednakże z majstrem może
być kłopot.
Strzelić w jednym meczu trzy bramki i...i go nie
wygrać,to niesamowite...;/