Olsztyn – stolica Warmii i Mazur. Miasto, które liczy około 180 tysięcy mieszkańców. Przez ostatnie osiem lat pozbawione futbolowej wizytówki w najwyższych klasach rozgrywkowych. Możliwe jednak, że niedługo się to zmieni.
W latach 90. w Olsztynie zapanował wielki boom na piłkę nożną. Silny sponsor, który inwestował w olsztyńską piłkę, doprowadził tamtejszy zespół do najwyższej klasy rozgrywkowej. W zamian słynna firma produkująca opony reklamowała się w nazwie klubu. Po ośmiu tłustych latach okazało się, że funduszy na dalsze sponsorowanie nie ma, a Michelin, który w miejsce wcześniejszego potentata rozpoczął produkcje opon w Olsztynie, nie był zainteresowany inwestowaniem w klub. Nadeszły więc lata chude, klub zmienił nazwę na OKS 1945 i zaczął pałętać się w niższych klasach rozgrywkowych. Dziś mało kto pamięta, że przed Michelinem był tu inny producent opon, ale nazwę Stomil wszyscy kojarzą z klubem piłkarskim.
Co ciekawe, Stomilu przez osiem lat formalnie nie było. Nazwa klubu została zmieniona, co spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem kibiców. Innego wyjścia jednak wówczas nie było, bo pod tą nazwą klub nie mógł istnieć ze względu na dawne długi. Olsztyńscy fani jednak zdawali się tego nie zauważać lub nie dopuszczać myśli o zmianie nazwy do głowy. Na stadionie wciąż można było usłyszeć głośne okrzyki „Stomil, Stomil”, takie napisy widniały również na klubowych szalach, czapeczkach, koszulkach i czymkolwiek tam jeszcze kibic z Warmii dysponował. Jednym słowem – Stomil zniknął z nazwy, ale pozostał w sercach kibiców. Po tych ośmiu latach okazało się, że właśnie w sercach kibiców tkwi największa siła, bo mimo że firma Stomil nie istnieje i klub nie ma żadnej finansowej korzyści z jej używania, to jednak powrócił do historycznej nazwy. − Ten krok to powrót do tradycji i ukłon w stronę kibiców, którym bardzo zależało na tym, żeby olsztyński zespół ponownie występował pod nazwą Stomil – tak zmianę nazwy komentuje Andrzej Biedrzycki, dawniej piłkarz olsztyńskiego klubu, dziś dyrektor sportowy.
Swoją opinią na temat zmiany nazwy podzielił się z nami również kibic regularnie dopingujący swoją ukochaną drużynę z trybun, Janusz Jasiński. – Powrót do starej nazwy klubu oznacza powrót do jego najlepszego okresu w historii, kiedy Stomil dobrze radził sobie w ekstraklasie. Jest również wyrazem nadziei i wiary w odnoszenie sukcesów takich jak kilkanaście lat temu. Dodatkowo pomoże w rozpoznawalności, dużo jeżdżę po kraju i widzę, że nazwa OKS 1945 niewiele mówi, gdy dodaję Stomil, wszystko staje się jasne.
Powrót do symbolicznej nazwy Stomil przyszedł w najlepszym możliwym momencie. Zespół z Olsztyna jest obecnie na drugim miejscu w tabeli wschodniej II ligi i ma bardzo duże szanse na awans do grona I-ligowców. Fani nie spodziewali się, że jesień będzie tak udana. W końcu przed sezonem zespół opuścił Paweł Alancewicz, a znaczących wzmocnień nie było. Zgrana i głodna sukcesu drużyna zdołała jednak odnieść 11 zwycięstw i nie dała się pokonać na własnym stadionie. Szkoda jedynie, że twierdza Olsztyn wygląda tak mizernie choćby na tle stadionu w pobliskiej Ostródzie.










