W największym kraju świata na każdym kroku ludzkiego życia można odnaleźć wszechobecną propagandę. Aktualny rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew i premier Władimir Putin robią wszystko, by rządzeni przez nich obywatele mieli „świadomość”, że Rosja jest wielka i będzie jeszcze większa. Szkoda tylko, że polityka coraz bardziej miesza się w sport.
Cała ta sytuacja zaczęła się przed dwoma tygodniami w Warszawie na Stadionie Wojska Polskiego, gdzie stołeczna Legia zmierzyła się w drugiej rundzie eliminacji Pucharu UEFA z FK Moskwa. Trudno orzec, czy winni tej sytuacji są przyjezdni piłkarze, czy miejscowi kibice. Na pewno jedni i drudzy nie zachowali się w porządku. Niegrający przez pełne 90 minut moskiewscy zawodnicy w końcówce zaczęli żałosne przedstawienie polegające na symulowaniu fauli lub udawanie bardzo bolesnych kontuzji przy nieporównywalnych zagraniach legionistów. Wystarczy przypomnieć, że tuż przed końcowym gwizdkiem lewoskrzydłowy „Obywateli” niezamierzenie uderzony przez legionistę łokciem w ramię lub klatkę piersiową chwycił się za twarz i niemal płacząc sygnalizował prowadzącemu spotkanie arbitrowi brutalne zachowanie swojego przeciwnika. Przypominało to trochę sytuację z rozgrywanego w Korei Południowej i Japonii Mundialu, kiedy uderzony piłką w udo Brazylijczyk Rivaldo również ukrył twarz w dłoniach, iformując w ten sposób sędziego o niesportowym zachowaniu Turka Hakan Unsala, który za to wyleciał z boiska. Nielepiej zachowała się warszawska publiczność. Milczący przez cały meczu polscy fani w ostatnich minutach zaczęli krzyczeć polityczne hasła, nawiązujące do militarnej agresji Federacji Rosyjskiej na Republikę Gruzji. Na pomeczowej konferencji prasowej trener moskwian, Oleg Błochin stwierdził, że zachowanie kibiców w stolicy Polski było niedopuszczalne, a w Rosji będzie jeszcze gorzej. Niestety, były znakomity napastnik reprezentacji ZSRR słowa dotrzymał.
Od paru dni na stronie FK Moskwa dostępny jest film będący zapowiedzią zbliżającego się rewanżowego starcia „Obywateli” z Legią. Jest on czymś w rodzaju reklamy, jaka w niemieckiej telewizji informowała mieszkańców kraju przyszłych wicemistrzów Europy o konfrontacji ich drużyny z reprezentacją Polski. Film zaczyna się od nawołania do zjednoczenia Rosjan przeciwko Polakom. Apel jest wymierzony do kibiców aktualnie czterech największych zespołów Premier Ligi – moskiewskich Lokomotiwu, CSKA i Spartaka oraz Zenitu Sankt Petersburg o wsparcie i uczestnictwo w meczu ekipy ze stadion imienia Edurda Strielcowa z nadzieją, że na obiekcie stawią się tłumy, podczas gdy średnia frekwencja to zaledwie nieco ponad 4 tysiące widzów. W celach propagandowych użytu zdjęć uwidaczniających radość rosyjskich piłkarz w czasie Euro 2008 zarejestrowanych najprawdopodobniej po ćwierćfinałowym starciu z Holandią, na których można zauważyć między innymi: Denisa Kołodina, Iwana Sajenkę i Igora Siemszowa. Następnie pokazane jest oblężenie Moskwy przez polską husarię, w wyniku której wojska polskie ponoszą sromotną klęskę, a Rosjania zwyciężają „z Bożą pomocą” (całość dostępna na oficjalnej stronie klubu).
Nie ma wątpliwości, że propgadna przed rewanżem FK z Legią sięgnęła dna. Przytoczone fragmenty filmu „1612” Władimira Chotinienki wskazują na jednzonaczne antypolskie nastroje wśród mediów rosyjskich. Warto wspomnieć, iż film ten przez hisotryków polskich został uznany za zakłamanie historyczne. Piłkarzom warszawskiej Legii nie pozostaje nic innego, tylko wygrać rewanż różnicą co najmniej dwóch goli i awansować do pierwszej rundy Pucharu UEFA. Może ta „reklama” podziała na nich motywująco, jak na reprezentantów Polski na Wembley w roku 1973, kiedy to rozegrali kapitalny mecz, będąc uprzednio nazwanymi przez kibiców angielskich „animalsami”.










