Dopiero co z Poznania odszedł Adam Nawałka, a Lech już rozprawił się na własnym stadionie z Pogonią Szczecin, wygrywając ligowe spotkanie 3:2. Najjaśniejszą postacią tego meczu był Kamil Jóźwiak, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, został zawodnikiem kolejki i znacznie przyczynił się do zwycięstwa Lechitów.
20-letni skrzydłowy Lecha jest jednym z bardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia. Regularnie występuje w młodzieżowej kadrze, a w zeszły czwartek przedłużył kontrakt z Lechem.
Sytuacja Kamila Jóźwiaka częściej bywała jednak skomplikowana, niż ustabilizowana. Problemy Jóźwiaka wiązały się z… selekcjonerami reprezentacji Polski.
Nieudany epizod w Katowicach
Wszystko zaczęło się 5 stycznia 2017 roku, kiedy to Jóźwiak dołączył na zasadzie półrocznego wypożyczenia do GKS-u Katowice. Górny Śląsk miał być dla Jóźwiaka miejscem do solidnego obycia się z twardą, seniorską piłką.
Trenerem, który dowodził „GieKSą” w trakcie wypożyczenia Jóźwiaka był, dobrze znany fanom polskiej reprezentacji, Jerzy Brzęczek.
Wychowanek Akademii Piłkarskiej poznańskiego Lecha, miał być ważnym elementem planu, który zakładał awans katowickiego klubu do Ekstraklasy.
Rzeczywistość zweryfikowała jednak plany zarówno GKS-u, jaki i samego zawodnika.”GieKSie”, tradycyjnie już, awans do najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej się nie udał, a Jóźwiak otrzymywał od Brzęczka mniej szans, niż wcześniej przewidywano.
W przeciągu całej rundy popularny „Józiu” wyszedł w pierwszej jedenastce „GieKSy” zaledwie osiem razy, trzykrotnie grając w pełnym wymiarze czasowym.
Tak skromna liczba występów od pierwszej minuty dziwić może przede wszystkim dlatego, że zarówno eksperci, jak i kibice GKS-u grę wychowanka Lecha chwalili. Jóźwiak prezentował się solidnie i często przyczyniał się do stwarzanych przez „GieKSę” akcji bramkowych.
Historia Kamila Jóźwiaka w Katowicach nie zakończyła się w najlepszy sposób. Kompromitująca porażka ze zdegradowanym już wtedy MKS-em Kluczbork do dziś pozostaje jednym z symboli tego nieudanego sezonu. Dobre występy Jóźwiaka zaowocowały jednak powrotem do Lecha i miejscem w kadrze ekipy z Wielkopolski.
https://www.instagram.com/p/BUXIJd5hEPW/
„Wędka” i mecz w trzecioligowych rezerwach
W Katowicach problem tkwił w przyszłym selekcjonerze, natomiast w Poznaniu, Jóźwiakowi ciężko było dogadać się z byłym już trenerem reprezentacji – Adamem Nawałką.
Praca Nawałki w Lechu dobiegła końca, o czym wie już dosłownie każdy. Często usłyszeć można, że przyczyną słabszych niż oczekiwano wyników był konflikt w szatni na linii zawodnicy-trener.
Jednym z kozłów ofiarnych Adama Nawałki wydawał się być właśnie Kamil Jóźwiak. 20-letni skrzydłowy nie miał łatwego życia, kiedy na ławce rezerwowych „Kolejorza” zasiadał były selekcjoner polskiej kadry.
Szerokim echem odbiła się „wędka”, którą Jóźwiak dostał od Nawałki podczas meczu z Miedzią Legnica, jeszcze przed końcem pierwszej połowy spotkania. Młody piłkarz Lecha miał podobno nie realizować zadań taktycznych, jakie przed meczem nakreślił mu trener.











