Hamburger SV zremisował na swoim boisku z drużyną 1.FC Kaiserslautern 1:1. Co prawda to gospodarze byli faworytem tego spotkania, ale od 22. minuty grali w dziesiątkę, więc nawet remis jest dla nich całkiem niezłym rezultatem.
Spotkanie lepiej zaczęli goście, którzy na początku meczu zdecydowanie przeważali. Już w trzeciej minucie mocny, ale niecelny strzał z dystansu oddał Pierre de Wit. Pięć minut później podobnym strzałem popisał się Macell Jansen, który także posłał piłkę w trybuny. W 11. minucie rozpoczął się prawdziwy szturm na bramkę gospodarzy. Najpierw ładnym rajdem popisał się Christian Tiffert, który minął kilku obrońców, a potem oddał mocny strzał w kierunku bramki strzeżonej przez Jaroslava Drobnego. Co prawda, uderzenie przeleciało kilka metrów obok słupka, ale z pewnością nastraszyło czeskiego golkipera. Chwilę później jego „wyczyn” powtórzył Konstantinos Fortounis. Nieco lepiej zachował się Dorge Kouemaha, który trafił w światło bramki, ale i tak jego strzał zablokował Drobny.
W 22. minucie czerwony kartonik obejrzał Slobodan Rajković. Serbski defensor brzydko faulował i sędzia nie miał innego wyjścia, jak pokazać mu czerwoną kartkę. Pięć minut po tym wydarzeniu hamburczycy mogli wyjść na prowadzenie, jednak strzał Tomasa Rincona minimalnie minął poprzeczkę bramki Kevina Trappa. W 38. minucie nowy trener HSV, Thorsten Fink, dokonał zmiany – napastnika Marcusa Berga zastąpił obrońca Dennis Diekmeier. Kilka sekund później padła pierwsza bramka tego spotkania. Na listę strzelców wpisał się rozgrywający „Czerwonych Diabłów”, Pierre De Wit. Tuż przed przerwą na bramkę Trappa uderzał Heiko Westermann, ale uderzenie niemieckiego defensora zostało obronione przez młodego golkipera.
Na początku drugiej połowy szczęścia ponownie szukał de Wit, ale tym razem jego uderzenie minęło bramkę gospodarzy. W 57. minucie gospodarze dwukrotnie mogli doprowadzić do wyrównania, ale zarówno Jansen, jak i Dennis Aogo nie potrafili pokonać dobrze dysponowanego tego dnia Trappa. To, co nie udało się niemieckim skrzydłowym, udało się peruwiańskiemu snajperowi. W 65. minucie gola zdobył Paolo Guerrero, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę obok interweniującego Trappa. Dwie minuty później hamburczycy mogli wyjść na prowadzenie, ale uderzający głową Westermann minimalnie chybił.
Na nieco ponad kwadrans przed końcem spotkania swoją drugą bramkę mógł zdobyć Guerrero. Peruwiańczyk dopadł do bezpańskiej piłki i oddał mocny strzał, ale trafił prosto w bramkarza gości. W 82. minucie słupek uratował gospodarzy od straty gola. Głową piłkę uderzał, wprowadzony na boisko zaledwie siedem minut wcześniej, Itay Shechter, ale ta odbiła się od słupka i wyleciała poza boisko. Ostatnie minuty należały do gospodarzy, którzy nie potrafili jednak wykorzystać stworzonych przez siebie okazji do zdobycia gola. Najpierw niecelnie uderzał Guerrero, a sekundy przed końcem spotkania wyśmienitą sytuację zmarnował Robert Tesche.








