Polonia Warszawa ograła piątkowego wieczoru Lechię Gdańsk na własnym boisku. Nic więc dziwnego, że na pomeczowej konferencji panowały odmienne nastroje w obu ekipach jednak każdy z trenerów poświęcił swoim podopiecznym wiele ciepłych słów.
Tomasz Kafarski (trener Lechii Gdańsk):
Gratuluję trenerowi Polonii zwycięstwa. Widać było, że w tym meczu oba zespoły grały o pełną pulę. My przyjechaliśmy tu z nastawieniem narzucenia swojego sposobu gry i dążyliśmy do tego od pierwszych minut. Potem Polonia przejęła inicjatywę i z jednej i z drugiej strony dochodziło do spięć podbramkowych. Druga połowa rozpoczęła się też po naszej myśli. W najlepszym momencie zespół nie poradził sobie w bardzo klarownych sytuacjach. Nie potrafiliśmy skorzystać z prezentów czy z bardzo dobrej gry w defensywie moich środkowych pomocników. Polonia strzeliła jedną bramkę więcej, tak to jest w życiu. Ja na pewno jestem zadowolony z postawy swoich chłopaków, chociaż szkoda, że po tak ciężkiej pracy, po fajnej grze nie wywieźliśmy stąd choćby punktu.

Jacek Zieliński (trener Polonii Warszawa):
Muszę pogratulować Lechii bardzo dobrej postawy. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę, że będzie to bardzo ciężki mecz. To jest początek, każdy chce dobrze wystartować. Wokół Polonii było ostatnio bardzo dużo szumu medialnego. Widać, że na początku meczu byliśmy bardzo spięci i graliśmy bardzo nerwowo. Później zaczęło się to wszystko układać, brakło tego wykończenia. Słupek Sultesa, poprzeczka Bruno. Druga połowa znów zaczęła się nie tak, jak chcieliśmy i rzeczywiście, Lechia wyszła trzy, cztery razy z takimi groźnymi kontrami, że skóra nam zadrżała. Później bramka po bardzo fajnej trójkowej akcji Baszczyński – Trałka – Wszołek i zakończona przez Bruno. Czerwona kartka dla Łukasza Surmy ułatwiła już nam zadaniem, ale trzeba było dobić Lechię na dwa, bo to wciąż bardzo groźny przeciwnik. Gratulacje dla chłopaków, bo to było bardzo ważne zwycięstwo. Co do gry, zwycięzców się nie sądzi. Mamy trzy punkty, czekamy na Wisłę. Powiem tylko tyle, że mimo jednej bramki mecz mógł się podobać kibicom. Dużo strzałów, akcji, parad bramkarzy z obu stron. Myślę, że ludzie na trybunach na pewno się nie nudzili.
O urazie Macieja Sadloka:
Wczoraj na treningu zdecydowaliśmy wspólnie, że nie da rady. Był to zbyt poważny mecz, żeby stosować półśrodki, on się musi wyleczyć. Mamy w planie wykonanie zabiegu, który rozwiąże sytuację, przynajmniej tak nam gwarantują. Podobny uraz miał Irek Jeleń i nie dolega mu już od dwóch, trzech lat. Miejmy nadzieję, że się to szybko rozstrzygnie i Maciek wróci niedługo do gry. To jest kwestia tygodnia.











