Widzew Łódź pokonał w spotkaniu 8. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Piast Gliwice 2:1. Gola, który dał łodzianom prowadzenie, zdobył Marcin Kaczmarek. Ofensywnie usposobiony piłkarz po spotkaniu nie ukrywał radości z wywalczenia trzech punktów.
Jak Pan oceni spotkanie z Piastem?

Myślę, że mecz był z kategorii tych, w których ten, kto strzeli drugiego gola, wygra. My w drugiej połowie źle podeszliśmy do tego spotkania, bo Piast nas trochę przycisnął. Wykorzystał nasz błąd i strzelił gola. W momencie, gdy drużyna zdobywa bramkę wyrównującą czy kontaktową, dodaje jej to skrzydeł. Jednak my ten atak przeciwnika przetrzymaliśmy i to my zaliczyliśmy zwycięskie trafienie. Te trzy punkty są dla nas bardzo ważne.
Zafundowaliście kibicom niezły horror w końcówce.
Tak się gra na wyjazdach. Broniliśmy się za podwójną gardą. Potem była ta jedna akcja Mariusza, który zrobił kawał dobrej roboty i wywalczył rzut karny. W związku z tym zdobyliśmy tę drugą bramkę i wygraliśmy.
W przeciwieństwie do poprzedniego spotkania, to ta bramka chyba lepiej smakuje, bo była w wygranym meczu.
W poprzednim meczu zdobyłem gola, ale rzeczywiście przegraliśmy. Myślę, że ta bramka z Piastem zaowocowała tym, że byliśmy zaangażowani do końca i dzięki temu zdobyliśmy cenne trzy punkty.
W poprzednim meczu zdobył Pan gola po strzale głową. Czy wcześniej się to Panu udawało?
Strzeliłem swoją drugą bramkę w tym sezonie i jestem zadowolony. Dawno nie przydarzyło mi się, aby z meczu na mecz zdobywać gole w ekstraklasie.
Na pewno podczas Waszego spotkania spisali się także Wasi kibice, którzy do samego końca mocno Was wspierali swoim żywiołowym dopingiem.
Tak samo było na Zagłębiu. Podziękowaliśmy im za to, bo oni byli w trudnej sytuacji, my byliśmy w trudnej sytuacji, ale wyszliśmy z tego dobrze i kibice także mogą się cieszyć.
Za tydzień zagracie z Wisłą Kraków. Mimo że to drużyna, która jest od jakiegoś czasu w dołku, to na pewno dla Was nie będzie to łatwy mecz.
Nie patrzymy na to, czy jakaś drużyna jest w dołku czy nie. Koncentrujemy się na sobie i do każdego meczu przygotowujemy się inaczej.
Z Gliwic – Łukasz Pawlik/iGol.pl











