To był wyjątkowo spokojny tydzień na angielskim rynku transferowym. Szokująco stonowany, bez kłujących w oczy inwestycji oraz elektryzujących nazwisk. Na Wyspach Brytyjskich idzie nowe? Tak, akurat. Do rozpoczęcia rozgrywek coraz bliżej, jeszcze cały sierpień przed nami. Kluby najwyraźniej chcą jeszcze poczekać, dokonać kliku przegrupowań. Nie zapominajmy też o ich corocznym szaleństwie podczas Deadline Day. Nie ma więc podstaw bić na alarm.
Niemniej jak co tydzień kaczki należy zrobić. Na wstępie podkreślmy, że było to szczególnie trudne zadanie. Musieliśmy wyjątkowo głęboko poszperać i wybrać najciekawszy ruchy ostatnich dni. Zasady pozostają bez zmian: skupiamy się na operacjach z gatunku „deal done”, bez tonięcia w nadmiarze coraz to bardziej absurdalnych sensacji bulwarówek. Z jednym wyjątkiem.
Transfery potwierdzone:
Kto: Izzy Brown
Skąd: Chelsea
Dokąd: Brighton (wypożyczenie)
Ustalmy jedno, Brown raczej nie miałby szans na regularne występy w drużynie ze Stamford Bridge. Trudno też powiedzieć, czy Antonio Conte przez ostatni rok oglądał wieczorami jego spotkania, zawodnik miniony sezon spędził w zespole Huddersfield. Rozegrał tam ponad tysiąc minut, w kluczowych meczach fazy play-off grał ponad 90 minut. Uczciwie mówiąc, coś musi w sobie mieć. Dodatkowo mistrz Anglii nie chciał się z nim rozstać, czego dowodem jest nowy kontrakt, który zresztą sam zainteresowany podpisał. Historia pokazuje, że na takich gości warto mieć baczną uwagę i to bynajmniej nie z powodu rzucającej się w oczy fryzury. W każdej chwili mogą odpalić, zwłaszcza na tle skromniejszej drużyny.











