Ruch Chorzów zajmując drugie miejsce na koniec sezonu Fortuna 1. Ligi, powrócił do polskiej elity po sześciu latach. Tym samym klub zaliczył trzy awanse z rzędu. Teraz podstawowym zadaniem zespołu z Cichej 6 będzie utrzymanie się w PKO BP Ekstraklasie. Jednym z ich podstawowych piłkarzy jest Kacper Michalski. Postanowiliśmy porozmawiać z nim o transferze do „Niebieskich”, wkładzie kibiców w sukcesy drużyny czy grze w Górniku Zabrze.
Po pierwszych trzech kolejkach macie na swoim koncie jedno zwycięstwo i dwie porażki. Jak oceniasz początek tego sezonu w wykonaniu Ruchu Chorzów?
Jeśli chodzi o spotkanie z Zagłębiem Lubin, był to mecz na przetarcie, ponieważ aż siedmiu piłkarzy debiutowało tego dnia w ekstraklasie. Niewiele nam wtedy zabrakło, aby zdobyć punkt. Następnie graliśmy z ŁKS-em Łódź, z którym udało nam się wygrać. W zeszłym tygodniu mieliśmy ten nieszczęsny mecz z Legią Warszawa, w którym od 23. minuty graliśmy w osłabieniu. Wydaje mi się, że start całkiem niezły, ale najbliższe spotkanie będzie dość ważne dla nas, aby dopisać coś do dorobku punktowego.
W drugim meczu z ŁKS-em Łódź zdobyłeś swoją debiutancką bramkę na boiskach PKO BP Ekstraklasy. Jakie to było dla Ciebie uczucie?
To było moim marzeniem od dzieciństwa, więc było to dla mnie niesamowite uczucie. Cieszyłem się bardzo, że udało mi się je w końcu spełnić, ale mam nadzieję, że to nie jest moja ostatnia bramka na boiskach ekstraklasy.
W poniedziałek gracie z Wartą Poznań. Jakie macie nastawienie przed nadchodzącym meczem?
Jak przed każdym spotkaniem nasze nastawienie jest bojowe. Chcemy wygrać w tym meczu i wrócić do Chorzowa z trzema punktami.
W obecnych rozgrywkach straciliście już pięć goli. Co według Ciebie wpływa na taką liczbę straconych bramek?
Pięć straconych bramek w trzech meczach to nie jest dobry rezultat i zwracamy na to uwagę. Mam nadzieję, że meczem z Wartą Poznań poprawimy nasz bilans goli straconych względem liczby rozegranych spotkań. Wierzę w to, że uda nam się w najbliższym starciu nie stracić żadnej bramki. Wtedy dwa czyste konta zachowane w czterech meczach nie będą brzmiały tak źle.
Czy trener Jarosław Skrobacz położył w ostatnich dniach większy nacisk podczas treningów na grę defensywną?
Tak, skupiamy się na tym. Mieliśmy analizę odnośnie do ostatniego meczu, jak i ogólnie naszej gry. Ze straconych bramek staramy się wyciągać wnioski.
Jakie ambicje ma Ruch Chorzów na ten sezon?
My sobie nie zamykamy żadnej furtki. Wiadomo, że w każdym meczu chcemy wygrywać i piąć się w górę tabeli. Naszym planem minimum jest utrzymanie się w elicie, ale jak mówiłem, żadnej furtki sobie nie zamykamy.
Czy Ty masz jakieś swoje prywatne cele na obecny sezon?
Nie chcę sobie stawiać ani limitów, ani jakiegoś musu, więc odpowiem nie. Ogólnie chciałbym strzelać, asystować i pomagać drużynie w zdobywaniu punktów.











