O tym, że korupcja jest obecna niemalże wszędzie, wiadomo nie od dziś. Wizja zarobienia w bardzo łatwy sposób dużych pieniędzy kusi wielu, którzy otrzymają ku temu sposobność. Jednak, kiedy w 2006 roku wyszła na jaw afera Calciopoli związana z przekupywaniem sędziów i ustawianiem wyników meczów we Włoszech, wielu nie mogło uwierzyć w to, że brudne pieniądze dotarły także na piłkarskie stadiony Półwyspu Apenińskiego, niszcząc w ten sposób światopogląd przeciętnego kibica. Czy po dziewięciu latach, kiedy echa wyroków sądowych ucichły, a ludzie znów zaczęli wierzyć w prawdziwy futbol, można jednoznacznie stwierdzić, że to już koniec manipulowania punktami w ligowych tabelach?
Afera Calciopoli – czyli tzw. afera Moggiego
Luciano Moggi to były dyrektor sportowy Juventusu Turyn, który 4 maja 2006 roku został oskarżony o wpływanie na obsady sędziowskie meczów z udziałem „Bianconerich”. Dzięki nagraniom rozmów prowadzonych przez powszechnie znanego „Lucka” z Pierluigim Pairetto (przełożonym sędziów ligi włoskiej) wyciągnięto kolejne sensacyjne informacje o kupowaniu spotkań oraz dopingu stosowanym przez piłkarzy. W trakcie dochodzenia okazało się, że „Stara Dama” to niejedyny włoski klub zamieszany w ten proceder. Znalazło się w nim również miejsce dla takich drużyn, jak: AC Milan, Lazio Rzym, ACF Fiorentina oraz dla szesnastu mniej znaczących zespołów, na co dzień występujących na boiskach zarówno Serie A, jak i Serie B. O ogromie i zawiłości sprawy świadczy to, że jeszcze w 2010 roku pojawiały się nowe fakty bezpośrednio z nią związane.
Juventus Turyn
Od tego legendarnego klubu wszystko się zaczęło. To właśnie „Biało-czarni” zostali obciążeni najcięższymi trzema zarzutami: ustawianie meczów, kontrolowanie agencją piłkarską GEA, która reprezentowała wielu szkoleniowców oraz zawodników, a także używanie przez Moggiego niemożliwych do namierzenia kart SIM, dzięki którym miał kontaktować się z wybranymi arbitrami. Po tych istnie mafijnych doniesieniach klub z ówczesnego Stadio delle Alpi został ukarany 4 lipca 2006 roku przez prokuratora Włoskiej Federacji Piłkarskiej, Stefano Palazziego, degradacją do Serie C1, trzydziestoma punktami ujemnymi na starcie rozgrywek oraz karą grzywny wynoszącą 31 milionów funtów.
Na szczęście dla ludzi związanych z „Juve” po odwołaniach prawników kara została zmniejszona do dziewięciu punktów minusowych oraz do pierwszego w historii klubu spadku do Serie B. Zabrano mu także dwa tytuły mistrzowskie za rok 2005 i 2006, nakazano rozegranie trzech meczów przy pustych trybunach oraz zabrano prawo do występów w Lidze Mistrzów w sezonie 2006/2007. Na tak spektakularne zmniejszenie kary niewątpliwie miało wpływ nieodnalezienie dowodów na żaden z ww. zarzutów.
„Bianconeri” ponieśli nie tylko straty wizerunkowe i finansowe, ale przede wszystkim sportowe. Ekipę z Turynu w tym czasie opuściło bowiem aż sześciu graczy z podstawowej jedenastki: Fabio Cannavaro, Lilian Thuram, Gianluca Zambrotta, Patrick Vieira, Zlatan Ibrahimović oraz Emerson Ferreira da Rosa. Po sezonie spędzonym w niższej lidze rozgrywkowej Juventus za sprawą m.in. Del Piero, Buffona i Nedveda szybko wrócił na należne mu miejsce w Seria A.











