Piłkarze „Starej Damy” mogą mieć powody do dumy, gdyż zaliczyli świetny sezon. Już kilka spotkań temu zapewnione zwycięstwo w Serie A z pewnością jest bardzo istotnym trofeum, które daje dużo radości i motywacji, by wygrywać więcej. Jednak nie tylko na tym polu Juventus Turyn popisał się wielką formą. Także Liga Mistrzów w jego wykonaniu była niezwykle udana. Dorzućmy do tego Superpuchar Włoch i Coppa Italia, w efekcie podopieczni Antonio Conte to zespół, o którym po prostu myśli się jako o klubie ze światowej czołówki. Zresztą Juventus tak naprawdę nigdy z niej nie odszedł.

Turyńczycy świetnie rozpoczęli zmagania w Serie A, ponieważ już po pięciu spotkaniach zapewnili sobie komplet punktów i przewodzili w lidze razem z równie imponująco grającym w tym czasie Napoli. Systematycznie zbierali punkty i nokautowali kolejnych rywali na swojej drodze. Trzeba przyznać, że cały zespół bardzo dobrze współpracował pod wodzą Antonio Conte i zrozumienie było widoczne w poczynaniach na murawie. Podsumowując ich dorobek bramkowy, można powiedzieć, że jest on także godny odnotowania. Do końca sezonu zostało jedno spotkanie, a Juve zdobyło już 69 bramek w samej tylko lidze, co jest drugim wynikiem w Serie A ex aequo z Romą (lepsze jest tylko Napoli, które zdobyło 72 gol). Świetna obrona, którą dowodzi już nieco sędziwy Buffon, wpuściła tylko 21 bramek. A nikt inny nie potrafił zmieścić się w 30 straconych bramkach. To także świadczy o niezwyklej sile obrony Juventusu Turyn. Mało tego, w Premier League i Primiera Division też nikt nie ma tak świetnie działającej linii defensywnej. Tylko PSG z ligi francuskiej dorównuje potencjałowi Chiellini – Bonucci – Barzagli, a w niemieckiej Budeslidze Bayern, który prezentuje się pod tym względem nieco lepiej.

Liga wygrana w imponującym stylu, a co po za ligowym podwórkiem? Niestety w Lidze Mistrzów Juventus doszedł tylko do ćwierćfinałów i odpadł w starciu z Bawarczykami, którzy na chwilę obecną są maszyną do zabijania i z pewnością odniosą tryumf w Champions League. Piłkarze Conte grali bardzo dobrze i gdyby nie niemiecki zespół mogliby być może zajść jeszcze dalej. Niestety. Na Wembley w tym roku nie zagrają. Myślę, że finał Juventus – Bayern zapewniłby kibicom równie dużo emocji co obecna para finałowa. W przyszłym sezonie muszą pokazać pazur i poszukać wzmocnień, by puchar unieść w górę. Brakuje bowiem troszeczkę jakiegoś lidera w linii napadu. Kogoś pokroju Rooney’a, Drogby czy van Persiego. Vuciniciowi oczywiście nie można odmówić umiejętności, ale nie ma tego czegoś.












