W hicie 35. kolejki ligi włoskiej Juventus Turyn pokonał w meczu wyjazdowym Lazio Rzym 1:0. Strzelcem jedynego gola, który prócz trzech punktów dał jeszcze realną szansę gry w europejskich pucharach „Starej Damie”, był Simone Pepe.
Wyjątkowo w poniedziałkowy wieczór kończy się kolejna seria zmagań na najwyższym szczeblu piłkarskim we Włoszech. 35. kolejkę Serie A zamykała rywalizacja pomiędzy piłkarzami Lazio Rzym i Juventusu Turyn. Oba zespoły mają o co walczyć w obecnym sezonie. Gospodarze po nieoczekiwanej wysokiej porażce Udinese z Fiorentiną mogą ujrzeć już uchylone bramy do elitarnej Champions League. Natomiast popularni „Bianconerri” muszą skupić się na walce o start w Lidze Europejskiej. Nic zatem dziwnego, że przed spotkaniem szkoleniowcy obu zespołów zarzekali się, iż tylko wygrana ich interesuje.

Spotkanie na stadionie Olimpico bardzo szybko mogło spowodować, iż kibice wpadną w euforię. Dowodzeni z ławki przez Edoardo Reję piłkarze jak najszybciej chcieli zdobyć bramkę i objąć prowadzenie w meczu. Pierwszym inicjatorem zagrożenia w polu karnym Gianluigi Buffona był Hernanes. 26-letni Brazylijczyk już w 2. minucie oddał strzał z dystansu, z tym że futbolówka minęła światło bramki i po raz pierwszy można było usłyszeć z trybun jęk zawodu. To jednak nie spowodowało zmniejszenia determinacji dążenia do celu u zawodników „Biancocelesti”. Niespełna chwilę później w dogodnej sytuacji do wyprowadzenia swojego zespołu na prowadzenie znalazł się Mauro Zarate. Jednakże celownik Argentyńczyka także nie był zbyt dobrze nastrojony w pierwszych fragmentach gry, czego konsekwencją był niezmieniony rezultat meczu. Instruujący zza linii bocznej boiska, niczym dyrygent orkiestrę, Luigi Del Neri, na początku spotkania sprawiał wrażenie, jakby jego podopieczni nie otrzymali kluczowych wskazówek przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Zespół ze stolicy Włoch zdecydowanie przeważał w pierwszych 20 minutach.
W przedziale między 19. a 27. minutą trzykrotnie przed szansą na pokonanie Buffona stanął weteran Cristian Brocchi. Włoch najpierw wykorzystał błąd w destrukcji swoich adwersarzy i próbował oddać strzał z powietrza, który de facto nie przyniósł żadnych korzyści. Następnie został skutecznie powstrzymany przez obronę Juventusu. Aż w końcu znalazł się w wyśmienitej okazji, uciekając turyńskim defensorom i oddając strzał głową. Tym razem zabrakło jednak precyzji przy uderzeniu pomocnika gospodarzy.
W trzecim kwadransie pierwszej połowy do głosu próbowali dojść goście. Kapitalnym podaniem tzw. podcinką popisał się Del Piero, który dograł do Alessandro Matriego. A wypożyczony z Cagliari do drużyny ze stolicy Piemontu napastnik trafił w bramkarza, niwelując jednocześnie cały trud wniesiony w tak koronkowo rozegraną akcję. W 41. minucie ponownie dał o sobie znać kapitan Juventusu. Tym razem napastnik „Starej Damy” ze skrzydła płasko zagrał w okolice 16. metra, a tam znalazł się Felipe Melo, który oddał bardzo niecelny strzał. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się zatem bezbramkowym remisem.












