W meczu o Superpuchar Włoch rozgrywanym w deszczowym Pekinie Juventus Turyn pokonał Napoli w doliczonym czasie gry 4:2. Drużyna prowadzona przez Waltera Mazzariego mimo dwukrotnego prowadzenia nie zdołała dowieźć korzystnego rezultatu do końcowego gwizdka.
Wynik meczu otworzył w 27. minucie Edinson Cavani. Urugwajczyk po otrzymaniu znakomitego podania na wolne pole przed sobą miał już tylko bramkarza. Buffon początkowo zdołał zablokować próbę jego ominięcia, lecz dobitka okazała się skuteczna. Do wyrównania w 37. minucie doprowadził pięknym strzałem z pierwszej piłki Kwando Asamoah. Wszystko rozpoczęło się od długiego przerzutu z prawej na lewą stronę od Vidala, Asamoah, nie przyjmując piłki, uderzył z woleja, płasko, w bliższy róg bramki. Golkiper nie miał nic do powiedzenia. Już cztery minut później Napoli ponownie wyszło na prowadzenie. Błąd przy wybiciu piłki stworzył doskonałą okazję dla Pandeva. Jego podcinka w stylu Tomasza Frankowskiego przyniosła piłkarzom z Neapolu przewagę 2:1, która utrzymała się do końca pierwszej połowy.
Po przerwie więcej sytuacji miała drużyna z Turynu. Wpuszczony po przerwie na plac gry Mirko Vucinić sprawdził wytrzymałość chińskiego aluminium, a Andrea Pirlo, strzelając z rzutu wolnego, zmusił De Sanctisa do wykazania się umiejętnościami bramkarskimi. Neapolitańczycy mieli również swoje sytuacje, ale nieskuteczny był Cavani.
Nieustanne ataki graczy z Turynu zostały nagrodzone. Gdy pozostawało 16 minut do końcowego gwizdka, Vucinić został powalony w polu karnym przez Federico Fernandeza, za co sędzia podyktował „jedenastkę”. Rzut karny pewnie wykorzystał Vidal, kompletnie myląc bramkarza. Presji meczu nie udźwignęli Pandev i Zuniga, którzy w końcówce meczu zostali wyrzuceni z boiska. Pierwszy za niezgadzanie się z decyzjami sędziego, a drugi za dwa nieprzepisowe zagrania w krótkim odstępie czasu. Ciśnienia nie wytrzymał też trener Mazzarii, który również został odesłany na trybuny.
Z przewagą dwóch graczy Juventus nie miał problemów ze strzeleniem kolejnych goli. W 96. minucie samobójczym trafieniem popisał się Maggio, a dzieła zniszczenia dokonał Mirko Vucinić.










