Potyczki Juventusu i Milanu od zawsze nadawały prawdziwego sensu Serie A. Dziś na Juventus Arena doświadczyliśmy prawdziwego święta. Mecz zasłużenie wygrali gospodarze po dwóch bramkach Claudio Marchisio.
Warto przypomnieć, że ostatnie spotkanie w Turynie wygrał AC Milan, ale już w odwecie, w Mediolanie, zwyciężyła „Stara Dama”. Obecny sezon lepiej zaczęli podopieczni Antonio Conte, którzy wygrywając z „Rossonerimi”, znaleźli się na samym szczycie Serie A.

Początek meczu był bardzo asekuracyjny, ale również obie drużyny chciały od początku wyjść na prowadzenie. Niewielką szansę do tego stworzył sobie Milan, ale wyraźnie było widać, że partnerzy słabo rozumieją finezyjnego Antonio Cassano. W 12. minucie pierwsza dogodna szansa dla Juventusu. Po podaniu Milosa Krasicia strzelał Mirko Vucinic, ale na posterunku był Christian Abiatti. Niespełna minutę później przed polem karnym Milanu zatańczył Claudio Marchisio, udało mu się ograć rywala, ale niestety jego strzał był zbyt nieprecyzyjny. Szybko odpowiedzieć atakiem chcieli goście, ale na spalonym złapany został Antonio Cassano. Chwilę później „Rossoneri” dwukrotnie dośrodkowali piłkę w pole karne, ale tam pewnie czuł się dziś Gianuligi Buffon.
Chwilę później, a była już 20. minuta, sprzed pola karnego strzela Andrea Pirlo, de facto były gracz Milanu, ale na tyle słabo, że bez problemu złapał piłkę Abiatti. Pięć minut później znów na bramkę szarżował Marchisio, który tym razem nieprzepisowo zatrzymywany był tuż przed polem karnym. Do piłki podszedł Andrea Pirlo…ale Abbiati odbił futbolówkę daleko przed siebie. Chwilę później kolejny rzut wolny, tym razem do bramki Milanu było trochę dalej. Niestety, dobrze wrzuconej piłki nie zdołał odpowiednio wykorzystać Giorgio Chiellini. Dobrą okazję do objęcia prowadzenia zmarnowało „Juve” w 33. minucie. Po dobrej, kombinacyjnej akcji piłkę w polu karnym przy nodze miał Vucinić, który mijając obrońcę, oddał strzał. Na nieszczęście kibiców „Bianconerich”, wprost w sam środek bramki. A tam wiadomo już, kto stał…
Dwie minuty później po raz kolejny fenomenalnie strzelał Czarnogórzec. Piłka odbiła się tylko od poprzeczki. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy znów w ofensywnej akcji pokazał się Marchisio. Viadal podał do niego piękną podcinką, a Marchisio, podbiciem myląc Zambrottę, oddał strzał. Było to niezbyt mocne uderzenie, toteż bramkarz Milanu nie miał problemu z wyłapaniem futbolówki. Na sam koniec pierwszej odsłony spotkania strzelał jeszcze Vicinić, ale piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki Abiattiego. Do przerwy remis, chociaż na Juventus Arena dominowali gospodarze, nie pozwalając na zbyt wiele przyjezdnym, którzy więcej czasu spędzili na własnej połowie.













