W dzisiejszym spotkaniu na szczycie pomiędzy Juventusem Turyn a Interem Mediolan nie zabrakło absolutnie niczego. Kibice zgromadzeni na Stadio Olimpico w Turynie obejrzeli piękne bramki, wiele celnych strzałów i dużo walki. Ostatecznie „Bianconeri” po nieprzeciętnej grze wygrali 2:1, a ich bohaterem został Claudio Marchisio.
Spotkanie to zostało okrzyknięte mianem derbów Włoch i zdecydowanie na nie zasłużyło. Drużyna prowadzona przez Ciro Ferrarę miała za zadanie utrzeć nosa kontrowersyjnemu Jose Mourinho i jego zespołowi. Ich celem było zbliżenie się do liderującego Interu. Piłkarze „Starej Damy” w stu procentach wykonali dziś swoje zadania.
Od pierwszego gwizdka na trybunach panowała doskonała atmosfera. Kibice obu jedenastek żywiołowo dopingowali swoich pupili, a w okolicach boiska pojawiły się race. Wytworzony za ich sprawą dym na kilka minut ograniczył widoczność na boisku, jednak arbiter spotkania zdecydował się nie przerywać gry. W początkowej fazie spotkania obydwie drużyny grały dosyć asekuracyjnie i atakowały sporadycznie. Punktem zwrotnym w pierwszej połowie było dośrodkowanie piłkarzy Juventusu w pole karne i bramka zdobyta w nieziemskim zamieszaniu przez Brazylijczyka, Felipe Melo. W 20. minucie Juventus prowadził 1:0. Po uznaniu gola przez arbitra napięcia nie wytrzymał trener przyjezdnych Jose Mourinho, w niezwykle ironiczny i wymowny sposób komentując decyzję sędziego. W zamian za to otrzymał czerwoną kartkę i resztę spotkania oglądał z wysokości stadionowych trybun. Na odpowiedź Interu nie trzeba było czekać długo. Już w 26. minucie po podręcznikowym dośrodkowaniu Stankovicia i błędach w obronie Juventusu, bramkę wyrównującą zdobył Kameruńczyk Samuel Eto’o. Do końca pierwszej połowy było jeszcze sporo walki, ale niewiele akcji pod bramkami obu drużyn. Po gwizdku sędziego kończącym pierwszą część meczu na tablicy wyników widniał rezultat 1:1.
Drugą połowę zdecydowanie lepiej zaczął Inter. Z tego tytułu na stadionie dały się słyszeć gwizdy miejscowych kibiców. Gra, tak jak na początku pierwszej połowy, toczyła się przede wszystkim w okolicach środka boiska. W 58. minucie z dystansu uderzył Sissoko. Julio Cesar nie złapał futbolówki w ręce i odbijając ją przed siebie, stworzył okazję dla Claudio Marchisio, który mijając po drodze Samuela, w niebagatelny sposób skierował piłkę nad wychodzącym z bramki Brazylijczykiem. Reakcja sztabu Interu Mediolan była błyskawiczna i chwilę później Muntariego zmienił Mario Balotelli. W 87. minucie piłkarska murawa niemal zamieniła się w bokserski ring. Po tym, jak sprowokowany Melo w pełnym biegu uderzył Balotellego w twarz, na boisku o mały włos nie doszłoby do bijatyki. Ostatecznie sprawcy zamieszania otrzymali żółte kartki. Brazylijczyk Melo miał już jedną na swoim koncie i był zmuszony opuścić boisko. Do końcowego gwizdka kontrolę nad wynikiem sprawował Juventus i piłkarze Ciro Ferrary bezpiecznie dowieźli jednobramkowe prowadzenie do końca.
Tym sposobem Juventus traci do liderującego Interu już tylko pięć oczek. Drużyna „Bianconerich” znajduje się także za zespołem Milanu, który wcześniej odprawił z kwitkiem Sampdorię 3:0. Reszta spotkań Serie A zostanie rozegrana jutro.










