„Stara Dama” bardzo pewnie poradziła sobie w starciu z Cagliari, wygrywając 2:0. W ten sposób poprzez przegraną Milanu w derbach Mediolanu Juventus sięgnął po jakże upragniony od lat tytuł mistrza Włoch!

Juventus po sprawieniu ogromnego zawodu w zeszłej kolejce tym razem mierzył się z Cagliari. „Stara Dama” miała już tylko punkt przewagi nad Milanem, więc wiadomo było, że innego scenariuszu, niż powrót z trzema punktami, w Turynie nie przyjmowano. Cagliari był o tyle przyjemnym rywalem dla „Juve”, że nie musiał już walczyć o punkty, bo po wczorajszej porażce Lecce miał już zapewnione utrzymanie.
Juventus, jak można było się spodziewać, zaczął od zdecydowanego naporu. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo już w 6. minucie na listę strzelców wpisał się Vucinić! Czarnogórzec został świetnie wypuszczony przez Bonucciego i w sytuacji sam na sam zachował spokój do samego końca, puszczając piłkę między nogami Agazziego. W kolejnych fragmentach gry „Juve” trochę odpuściło, bawiąc się w środku pola. Dopiero po kilku minutach goście oddali drugi strzał, próbował Marchisio, ale zbyt lekko. Później podobnie uderzał Pirlo, ale także bez efektu bramkowego. Za to strzał z 17. minuty Pepego sprawił sporo problemów Agazziemu, który ostatecznie sobie z nim poradził.

W 22. minucie głowami zderzyli się Lichtsteiner oraz Pinilla, wskutek czego boisko musiał opuścić obrońca Juventusu, którego zastąpił Caceres. Zaraz po wznowieniu gry po tym dość poważnie wyglądającym zdarzeniu blisko gola był Pirlo, jednak trafił w słupek po dośrodkowaniu z… rzutu rożnego. W 30. minucie miała miejsce pierwsza kontrowersja. Po dośrodkowaniu Caceresa piłkę ręką w polu karnym za linię bramkową skierował obrońca Cagliari, sędzia nie wskazał jednak na wapno. W 36. minucie wielką niespodziankę sprawić mógł Pinilla, jego potężne uderzenie z dystansu przeleciało jednak tuż obok słupka. Jeszcze w samej końcówce znakomitą okazję miał Pepe, ale i on minimalnie chybił.
Początek drugiej części spotkania w sytuacje podbramkowe nie obfitował, więcej było raczej walki i fauli. Pierwszy strzał w tej odsłonie meczu miał miejsce dopiero w 57. minucie, ale był na tyle mizerny, że nawet nie warto o nim wspominać, a próbował Pepe. Świetną okazję miał w 65. minucie Vucinić. Czarnogórzec dobrze obrócił się w polu karnym, ale z wykończeniem było już gorzej. Pięć minut później niebezpieczną akcję przeprowadzał Cossu, jednak jego strzał znacząco minął bramkę Buffona. Fantastyczne uderzenie chwilę później oddał Vucinić. Jeszcze lepszą interwencją popisał się Agazzi, czym zapobiegł bramce dla „Juve”. Goście z Turynu znakomitą okazję mieli jeszcze po rzucie rożnym niecałe 60 sekund później, ale minimalnie pomylił się Caceres.











