Juventus w trochę kontrowersyjnych okolicznościach stracił punkty w spotkaniu z Genoą. Wydawało się, że lider bez problemu zapewni sobie trzy punkty, tym bardziej że jako pierwszy zdobył gola. Jednak goście wykorzystali niemoc w ataku turyńczyków i niespodziewanie wyrównali, natomiast w końcówce skutecznie utrzymali korzystny rezultat i wywieźli bardzo cenny punkt. Spotkanie obfitowało w niezrozumiałe decyzje sędziego, który nie podyktował ewidentnych karnych dla gospodarzy.
Po porażce Lazio lider tabeli Juventus miał szansę powiększyć przewagę w meczu z Genoą. Turyńczycy grali na swoim stadionie, na którym w tym sezonie radzą sobie wyśmienicie. Na dodatek podejmowali trzecią drużynę od końca w Serie A, więc wydawało się, że zadanie będą mieli ułatwione. Conte zaskoczył nieco ustawieniem i wobec absencji Andrei Pirlo w środku jako rozgrywający wyszedł młody Paul Pogba. Były gracz Manchesteru United już nieraz w tym sezonie zabłysnął i nie oznaczało to wcale osłabienia w drugiej linii.

Już od pierwszych minut wydawało się, że brak reprezentanta Włoch nic nie zmienia. Dalej to gospodarze byli faworytem i od razu ostro przycisnęli rywali. Szybko przejęli inicjatywę i w swoim stylu długo rozgrywali atak pozycyjny. Szukali jakiejś pomyłki, dziury w obronie rywali i bardzo długo nie mogli jej znaleźć. Goście uśpili ich czujność i w 12. minucie wyszli z fantastyczną kontrą. Okazję do zdobycia gola miał Floro Flores, ale jego strzał został zablokowany. Rzut rożny wywołał sporo kontrowersji, ponieważ wydawało się, że Bonucci dotknął piłki ręką, lecz gwizdek sędziego milczał. Chwilę później po stałym fragmencie wykonywanym z drugiej strony znakomitą szansę zmarnował Caceres. Defensor nie skorzystał z prezentu, który zafundowali mu gracze z Genui, i przeniósł futbolówkę nad bramką. Ta sytuacja rozkręciła Juventus, dodała mu pewności w ataku. Jednak goście nie zamierzali oddawać pola. Walka rozgorzała na dobre. Żadna ekipa nie odstawiała nogi i mieliśmy pełno ostrych starć w środku pola. Nie było zbyt wielu groźnych strzałów, a najbliżej zdobycia gola był Arturo Vidal po rzucie wolnym w 25. minucie. Chilijczyk pod nieobecność Pirlo zdecydował się na uderzenie, ale było minimalnie niecelne. Dobrych akcji było jak na lekarstwo, dlatego na kolejne ciekawe uderzenie musieliśmy czekać do 39. minuty. Wówczas blisko strzelenia bramki był Bonucci. Oczywiście defensor główkował po stałym fragmencie, ponieważ inaczej gospodarze nie byli w stanie sforsować zasieków obronnych rywali. Do przerwy mimo jeszcze dwóch znakomitych szans Juventusu wynik był bezbramkowy. Antonio Conte musiał się zastanowić, jak załatać dziurę po Pirlo, gdyż jego brak był aż nadto widoczny.











