Juventus Turyn pokonał Lazio Rzym w spektakularnych okolicznościach. W momencie, gdy piłkarze Lazio witali się z gąską, ciesząc się z remisu, całą pulę dla swojego zespołu wyrwał w ostatniej chwili Milos Krasić, który zdobył swojego piątego gola w obecnych rozgrywkach ligi włoskiej. Rzymianie po porażce 2:1 spadli na trzecią pozycję w tabeli.
W meczu na szczycie 16. kolejki ligi włoskiej naprzeciw siebie stanęły Juventus oraz Lazio. Pierwsi dążyli do tego, aby nadal utrzymać dobrą passę w meczach ligowych, drudzy z kolei mieli nadzieję na utrzymanie drugiej pozycji po meczu na stadionie Olimpico w Turynie.

Wieczorne spotkanie zamykające de facto weekendowe granie w Serie A (gdyż mecz Interu z wiadomych przyczyn został przełożony), miało być ozdobą kolejki. I pierwsze minuty spotkania rzeczywiście były obiecujące. Zaledwie po 120 sekundach spotkania, bramkę dającą prowadzenie gospodarzom zdobył, po kapitalnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego wykonywanego przez Aquilaniego, kapitan zespołu ze stolicy Piemontu Giorgio Chiellini. Obrońca „Bianconeri” umiejętnie uwolnił się spod opieki defensorów i ładnym strzałem głową pokonał Fernando Nestora Muslerę. Ciekawostką jest fakt, iż obrońca reprezentacji Włoch strzelił swojego pierwszego gola dla Juventusu w obecnym sezonie po rozegraniu 1172 minut.
W 14. minucie na odwet pozwolili sobie goście z Rzymu. Po zamieszaniu w polu bramkowym Marco Storariego i delikatnym błędzie golkipera „Juve”, który źle wyszedł do dośrodkowania, gracze Lazio doprowadzili do wyrównania. Szczęśliwym strzelcem gola stał się Mauro Zarate, zdobywca czwartego gola dla Lazio w obecnych rozgrywkach znalazł się we właściwym miejscu i we właściwym czasie, dość szczęśliwie, umieszczając futbolówkę w bramce rywala.
Po zdobyciu gola wyrównującego inicjatywę na murawie przejęli „Biancocelesti”. Podopieczni Eduardo Reji raz po raz stwarzali zagrożenie na połowie swojego adwersarza. Inicjatorem jednego z takich ataków stał się Sergio Floccari, ostatecznie nie celnie strzelający na bramkę Juventusu. O ile w ataku pozycyjnym lepiej wyglądał zespół gości, o tyle gospodarze górowali nad swoim rywali w strzałach z niczego. Jednym z takich uderzeń popisał się Alberto Aquilani. Wychowanek Romy zdecydował się na bardzo mocny strzał w 31. minucie meczu, lecz piłka dostała tak dziwnej rotacji, że ostatecznie wylądowała na jednym z sektorów stadionu Olimpico. Chwilę wcześniej sytuację stwarzającą obawy w formacji defensywnej „Biało-czarnych” miał strzelec gola dla rzymian, Mauro Zarate, lecz i jemu nie udało mu się podwyższyć dorobku bramkowego.
Druga odsłona meczu nie zaczęła się od huraganowych ataków z obu stron. Pierwszym objawem chęci na zdobycie kompletu punktów w spotkaniu z Lazio było znowu uderzenie Alberto Aquilaniego. Z tym, że tak jak przy wcześniejszej próbie i tym razem nie udało się zdobyć gola. O ile w pierwszej połowie strzał okazał się być nie celny, o tyle w tej sytuacji czujnością wykazał się Muslera. Widząc nieporadność swoich piłkarzy, działać zaczął szkoleniowiec Juventusu, Luigi Del Neri. Najpierw trener ten wymyślił sobie, aby uruchomić grę drugim skrzydłem, wprowadzając na murawę Pepe w miejsce Marchisio. Z kolei niespełna minutę później desygnowany do gry został Alessandro Del Piero, który zmienił Fabio Quagliarelle. Tym samym najlepszy strzelec w barwach Juventusu miał poprawić skuteczność pod bramką rywali.












