Po bezbarwnej grze mistrz Włoch, Juventus Turyn, bezbramkowo zremisował z Fiorentiną. Mecz inaugurował piątą kolejkę włoskiej Serie A.
Spotkanie pomiędzy Fiorentiną a Juventusem zainaugurowało piątą kolejkę Serie A. Piłkarze Juventusu nie zwykli rozgrywać spotkań co trzy dni, co przed meczem doskonale wiedzieli gospodarze, którzy z całą pewnością chcieli to wykorzystać. Mimo wszystko faworyt tego starcia był jeden, niepokonany w tym sezonie Juventus.

Tuż po pierwszym gwizdku arbitra dwukrotnie dał o sobie znać Jovetić, którego jednak bardzo dobrze stopowali Chiellini z Bonuccim. Pierwszy strzał w meczu oddał Sebastian Giovinco, jednak jego próba znacznie minęła bramkę Viviano. W odpowiedzi szarżował Ljajić, ale po raz kolejny swoją klasę potwierdzili defensorzy „Juve”. O dziwo, to gospodarze częściej atakowali, co przekładało się również na strzały. Na skuteczność raczej nie, ponieważ piłkarze z formacji ofensywnej „Violi” notorycznie marnowali dobre okazje do strzelenia gola.
Najlepszą szansę w tej części gry zmarnował Jovetić, który na niespełna pięć minut przed ostatnim gwizdkiem arbitra w pierwszej połowie z sześciu metrów trafił w poprzeczkę bramki Buffona. Chwilę później Jovetić znów zmarnował okazję, tym razem nieudolnie próbując uderzać zza pola karnego. Przed gwizdkiem swojej sytuacji nie wykorzystał też Pizzaro, a połowę zakończył naprawdę kiepski strzał Quagliarelli. W pierwszych trzech kwadransach lepsza była Fiorentina, która jednak nie zdołała udokumentować swojej przewagi.

Na początku drugiej odsłony gry na Artemio Franchi, podobnie jak w początkowych minutach pierwszej, korzystniej prezentowali się gospodarze. Juventus nie umiał złapać swojego rytmu, a miejscowi bardzo dobrze to wykorzystywali. Jednak im bliżej byli bramki Gianluigiego Buffona, tym gorzej. Po dziesięciu minutach gry w drugiej połowie z linii pola karnego mocny strzał oddał Roncaglia, jednak piłka zaledwie o kilka centymetrów minęła lewy słupek bramki „Bianconerich” i na tablicy wyników wciąż widniało 0:0. Gdy na zegarze mijała 60. minuta gry, „Juve” nadal grało wolną, bardzo stateczną piłkę – zupełnie jak nie „Juve”. Fiorentina nie potrafiła wykorzystać słabszej formy Pirlo, któremu widocznie brakowało pomysłu na dobrą grę swojej drużyny. Na domiar złego „Fioletowi” na kwadrans przed końcem znów dali o sobie znać. Strzelał Cuadrado, ale piłka po raz kolejny przeleciała obok słupka bramki Buffona.











