Drużyna „Starej Damy” mimo usilnych wzmocnień przed rozpoczęciem sezonu i tak przegrała inauguracyjny mecz z AS Bari. Mecz w prowincji Apulli zakończył się wynikiem 1:0 dla gospodarzy.
Pierwsza połowa spotkania stała na bardzo wysokim poziomie. Ekipa z Piemontu nie zważając na fakt, że gra przy zagłuszającym dopingu kibiców z Stadio San Nicola postawiła od pierwszych minut na atak. Sam początek spotkania pokazał co prawda, iż zarówno Milos Krasić jak i Fabio Quagliarella potrzebują troszkę czasu na skonsolidowanie się z zespołem, ale gdy już byli przy piłce mogli pokazać odrobinę swoich nieprzeciętnych umiejętności.

Pierwszy strzał miał miejsce już w 8. minucie gry, kiedy to po składnej akcji z prawej strony boiska poszła kontra zawodników z Turynu, lecz zostało to zwieńczone strzałem panu Bogu w okno. Po tym fakcie zniesmaczony postawą swoich podopiecznych trener Giampiero Ventura dokonał roszady w składzie . Zmienił bezproduktywnego od pierwszych minut meczu Alessandro Gazziego i wprowadził do składu byłego kolegę klubowego naszego reprezentacyjnego bramkarza Artura Boruca z czasów gry w The Boys, czyli Massimo Donatiego. Był to świetny ruch w wykonaniu szkoleniowca, właśnie od tej pory zespół Bari jakby wyzbył się strachu przed utytułowanym rywalem i raz po raz dręczył obronę „Starej Damy”.
Akcją ofensywną która mogła dać prowadzenie gospodarzom popisał się Paulo Vitor de Souza Barreto, lecz po tym strzale miejscowi kibice nie mogli jeszcze okazać swojej radości. Co się odwlecze to nie uciecze, jak mawia słynna maksyma. Nadeszła 42. minuta kiedy to stadion w Bari popadł w ekstazę radości. W tym właśnie momencie kapitalnym uderzeniem popisał się zawodnik który wszedł na boisko po pierwszym kwadransie gry, wspomniany wcześniej Massimo Donati. Uderzył piłkę tak precyzyjnym strzałem, że zdezorientowany Marco Storari mógł tylko rozłożyć ręce w geście bezradności. Pierwsze trzy kwadranse gry zakończyły się jedno bramkowym prowadzeniem drużyny As Bari.
Po zmianie stron trener Luigi Del Neri postanowił wprowadzić na murawę Jorge Martineza w miejsce Milosa Krasicia. Zawodnik wprowadzony z ławki rezerwowych szybko chciał zapisać się w meczowe metryczki zdobytą bramka. Po indywidualnej akcji oddał strzał w kierunku bramki, lecz bez problemów poradził sobie z nim Jean Francois Gillet. Druga połowa meczu nie była już tak dynamiczna jak pierwsza. Drużyna z miasta nad Adriatykiem nie atakowała już z taką zaciekłością jak w pierwszej części zaś zespół ze stolicy Piemontu grał tak jakby nie miał pomysły na składne wypracowanie sytuacji.
Nawet realizator zdecydował się w trakcie nieciekawej drugiej części gry w 65. minucie pokazać obrazek w którym widać było niezadowolenie decydentów ekipy z Turynu. Byli to między innymi Jean Claude Blanc i Beppe Marotta.











