Starcie gigantów włoskiej ekstraklasy przyniosło nam wiele emocji. Mimo silnego rywala Juventus zdecydowanie zaznaczył swoje niekwestionowane prowadzenie w tabeli i wygrał ze znajdującą się tuż za nim Romą 3:0. Bramki dla gospodarzy zdobyli: Arturo Vidal, Leonardo Bonucci oraz MirkoVucinić.
Na takie spotkanie tysiące fanów piłki nożnej czekało od dawna. Nowy rok przyniósł nam długo wyczekiwane starcie lidera Serie A z niepokonaną do tej pory Romą. Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów Juventusowi nie pozostało nic do stracenia, więc wszystkie swoje siły „Bianconeri” przenieśli na boiska rodzimej ligi. Roma natomiast pragnęła odzyskać zagarnięty przez „Juve” fotel lidera. W ostatnich spotkaniach włoskiej ekstraklasy oba zespoły zaliczyły fantastyczne występy, strzelając swoim rywalom po cztery bramki. Cel pozostaje jednak wciąż ten sam. Scudetto. Aby to osiągnąć, drużyny nie mogą pozwolić sobie na duże straty punktów. Mecz na Juventus Stadium zapowiadał się więc niezwykle emocjonująco, i tak też było.
Spotkanie zaczęło się bardzo niewinnie. Obie drużyny z wielką ostrożnością przeprowadzały akcje, i jakby nie spieszyło im się do zdobycia gola. Z początku większą inicjatywę wykazywała Roma, lecz nie były to na tyle niebezpieczne sytuacje, aby poważniej zagrozić rywalowi. Kwadrans rozpoczynający mecz nie zaspokoił emocji zgromadzonych na stadionie kibiców, którzy coraz głośniej zaczęli domagać się bramki.
I się doczekali. 17. minuta radykalnie zmieniła obraz gry. Stały fragment gry przyniósł gospodarzom upragnionego gola. Wielkie zamieszanie w polu karnym wykorzystał, niezawodny w takich sytuacjach, Arturo Vidal. Asystował mu Carlos Tevez, który otrzymał futbolówkę od wykonującego rzut z autu Lichtsteinera. „Bianconeri” nie mogli sobie jednak pozwolić za zbyt długą fetę. Rzymianie jak najszybciej starali się odrobić straty. Po zmianie wyniku akcje obu drużyn stawały się coraz groźniejsze, co zdecydowanie obudziło kibiców w Turynie. W 23. minucie szansę na odrobienie straty miał Dodo. Brazylijczyk mocno uderzył piłkę, która niespodziewanie skozłowała tuż przed samym bramkarzem „Starej Damy”. Buffon zachował jednakże zimną krew i przytomnie zgasił piłkę. Do zakończenia pierwszej części spotkania, mogliśmy oglądać jeszcze przynajmniej kilka godnych uwagi sytuacji.
Początek drugiej połowy to prawdziwa bomba zrzucona na „Wilki”. W 49. minucie Andrea Pirlo po raz kolejny udowodnił, że rzuty wolne to jego konik. Rozgrywający Juventusu Turyn perfekcyjnie dograł piłkę w pole karne, wprost pod nogi Leonardo Bonucci, który podwyższył wynik spotkania na 2:0. Po kolejnej zmianie wyniku Roma starała się zachować spokój w grze. Przez kolejne minuty mogliśmy podziwiać tworzenie przez obie drużyny ładnych akcji pozycyjnych. Gospodarze nie dali jednak uśpić swojej czujności i ponownie bliski zdobycia bramki był Andrea Pirlo. Tym razem De Sanctis popisał się skuteczną interwencją.
Zejście kapitana Romy w 73. minucie, jakby zwiastowało zbliżającą się porażkę. Zaraz po opuszczeniu boiska przez Tottiego na czerwoną kartkę zasłużył sobie De Rossi, i goście już do końca spotkania musieli sobie radzić w dziesiątkę. Wraz z upływem czasu postawa przyjezdnych była coraz gorsza. W 77. minucie fatalny błąd popełnił Castan. Piłkarz AS Roma wybił ręką piłkę tuż sprzed bramki, za co arbiter podyktował kolejny czerwony kartonik oraz oczywiście „jedenastkę”. Do rzutu karnego podszedł Mirko Vucinić, i po chwili „Juve” mogło cieszyć się już z trzeciego gola. Ostatnie minuty spotkania były już tylko męczarnią dla przyjezdnych. Juventus zdecydowanie zasłużenie zgarnął drogocenne trzy punkty.










