Piłkarzy z Europy, a może i z całego świata można podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich to zawodnicy występujący na co dzień w Premier League, zaś druga to marzyciele mający nadzieje na angaż w jednym z klubów najlepszej ligi świata. Do grona szczęśliwców dołączył właśnie Juan Cuadrado, podpisując wart 27 milionów funtów kontrakt z Londyńską Chelsea.
Kolumbijski pomocnik swoją drogę na szczyt rozpoczynał w rodzimym Independiente Medellin, tam też dopiero w wieku dwudziestu lat zaliczył swój premierowy występ w dorosłej piłce. Zaledwie po roku gry otrzymał ofertę od włoskiego Udinese Calcio, z której bez wahania skorzystał. Debiut w Serie A przypadł na 1 listopada 2009 roku w meczu przeciwko Chievo Weronie, a już niespełna rok później otrzymał powołanie do kadry swojego kraju. W zespole „Bianconerich” nie odgrywał jednak znaczącej roli, co skrzętnie wykorzystali prezesi ówcześnie pierwszoligowego US Lecce, wypożyczając dynamicznego skrzydłowego na cały sezon 2011/2012. Następnie przyszedł czas na ACF Fiorentinę, drużynę w barwach której swoimi występami oczarował europejskich obserwatorów.
W barwach „Violi” przez trzy lata we wszystkich rozgrywkach 99 razy pojawiał się na boisku, zdobywając przy tym 25 bramek. Zeszły sezon był przełomowy dla niespełna 27-latka. W Serie A 11 razy pokonywał bramkarzy rywali, zadebiutował w Lidze Europejskiej oraz zakończył rok udanymi występami na mistrzostwach świata w Brazylii. Nic więc dziwnego, że o odejściu Cuadrado do silniejszego klubu słychać było już od dawna, a w kolejce po podpis zawodnika stawały takie potęgi jak: FC Barcelona, Real Madryt czy Chelsea Londyn. Decyzja o wyborze, „The Blues” nie powinna jednak nikogo dziwić: lider Premier League, wielkie pieniądze, rosyjski właściciel konsekwentnie od 2003 roku inwestujący w klub, genialny szkoleniowiec – Jose Mourinho, gra w najlepszej lidze świata oraz, co chyba było kluczowe, perspektywa częstych występów. W walce o wyjściowy skład w Londynie spotka na swojej drodze świetnie wyszkolonego technicznie Williana, który jednak posiada nieco inną charakterystykę niż Kolumbijczyk, w związku z tym najprawdopodobniej bardzo często będziemy świadkami rotacji na prawej pomocy „Niebieskich”. W Madrycie zaś musiałby stoczyć bój z galaktycznymi gwiazdami Cristiano Ronaldo oraz Garethem Balem, gdzie na wstępie byłby skazany na rolę rezerwowego. Analogiczna sytuacja byłaby w Barcelonie, w której skrzydła okupują Messi i Neymar, a zmiana taktyki pod jednego piłkarza nie wchodzi raczej w rachubę obu szkoleniowców hiszpańskich gigantów. O tym, jak wiele znaczą dla Juana lata spędzone w ekipie „Fioletowych”, może świadczyć ostatni wpis piłkarza na jednym z portali społecznościowych, w którym oznajmił: – Florencja na zawsze pozostanie w moim sercu. Tutejsi ludzie są nadzwyczajni, a kibice pełni pasji. To „Viola” pozwoliła na start mojej karierze i dała możliwość rozwoju. Chcę podziękować temu klubowi i jego kibicom.
Następnie dodał:– Teraz czeka mnie nowa podróż, nowe emocje, nowe cele. Mimo to Fiorentina na zawsze będzie w moim sercu.











