John Bostock dla iGola: Jestem młody, więc nie wybrzydzam


2 sierpnia 2009 John Bostock dla iGola: Jestem młody, więc nie wybrzydzam

W cyklu „O nich będzie głośno”, pierwszy w Polsce wywiad z Johnem Bostockiem, wschodzącą gwiazdą angielskiego futbolu.


Udostępnij na Udostępnij na

Harry Redknapp lubi stawiać na doświadczonych graczy, którym nie boi się zaufać. Dlatego wielu nie kryło zaskoczenia, kiedy 6 listopada 2008 roku w miejsce doświadczonego reprezentanta Anglii wpuścił na boisko nieopierzonego nastolatka z numerem 51 na plecach. Mając piętnaście lat, John Bostock debiutował na Selhurst Park, a rok później na White Hart Lane. Czyni go to najmłodszym piłkarzem, który wystąpił w historii tak Crystal Palace, jak i Tottenhamu. Oddany chrześcijanin, dla którego marzeniem jest udział w Olimpiadzie, to jeden z największych talentów na Wyspach ostatnich lat.

Książę Crystal Palace

John Bostock
John Bostock (fot. Mail on Sunday)

Bostock nie będzie jedynie dobrym graczem. On może być wielki – mówił Peter Taylor, pierwszy menadżer piłkarza, a wcześniej selekcjoner angielskiej kadry U-21. – Kiedy zaczął z nami trenować, potrzebował trzech dotknięć piłki, aby ją opanować. Poradziłem mu, aby podpatrywał Garetha Barry’ego oraz Cesca Fabregasa, którzy potrafią opanować piłkę za pierwszym dotknięciem. Bostock to fantastyczny talent, nie mam wątpliwości.

O Bostocku środowisko kibiców Crystal Palace mówiło, że to klubowy książę. Wychowany pośród fanów, od najmłodszych lat, kibicował drużynie „Orłów” z południowego Londynu. Nawet kiedy był już w drużynie seniorów swojego ulubionego klubu, nie zrzekł się karnetu na trybunie Arthura Waita, aby móc dopingować swoich ulubieńców razem z rodziną oraz innymi fanami. Południowy Londyn był u jego stóp.

Sezonie 2007/08 w the Championship był bardzo udany dla Bostocka – zaliczył debiut oraz start w wyjściowej jedenastce „Orłów”. O błyskotliwym talencie wiedziały już siatki skautingowe wszystkich liczących się klubów w Europie. Po piłkarza zgłosiły się większe z nich, na czele z Barceloną, Chelsea, Arsenalem oraz Manchesterem United. Na zachętę, Katalończycy wysłali mu koszulkę z autografem Ronaldinho, a Arsenal – Fabregasa. W grę wchodziły poważne pieniądze, sięgające nawet pięciu milionów funtów. Pomimo stanowczego sprzeciwu właściciela Crystal Palace, Simona Jordana, nastoletni syn taksówkarza i nauczycielki przystał na ofertę z Tottenhamu Hotspur. Biznesmen nie krył wówczas wściekłości.

Bostock był jednym z najlepszych piłkarzy, jakich klubowa akademia wyprodukowała w ciągu 102 lat istnienia i został sprzedany za paczkę chipsów – jak o 700 tysiącach funtów rekompensaty wypowiadał się Jordan. – Nawet przez myśl mi nie przeszło, że gdziekolwiek odejdzie, ponieważ z białek oczu jego ojca miałem powiedziane, że John podpisuje z nami kontrakt, że jest fanem Palace, że jego tata jest fanem Palace, że mają karnety na sezon. To wszystko sprowadza się do funtów, szylingów, pensów, jak wszystko w tym żałosnym sporcie.

Nastoletni piłkarz w znacznie spokojniejszym tonie wypowiada się w rozmowie ze mną o transferze do północnego Londynu.

Przejście do Tottenhamu było dla mnie wielkim krokiem i wyzwaniem. To znacznie większy klub aniżeli Crystal Palace. Jestem cierpliwy oczekując na grę i stopniowo doskonaląc moje umiejętności. Moja rodzina nadal mieszka niedaleko Selhurst, mam tam dużo przyjaciół i znajomych.

Bez dowodu i wody sodowej

Bostock to inteligentny i potrafiący dobrze się wysłowić młody człowiek. Jak mówił w wywiadzie dla „Daily MirrorNeil McGregor, dyrektor jego szkoły, piłkarzowi nie uderzy woda sodowa do głowy. – Bostock to bystry uczeń, który ma akademickie talenty oraz potencjał, aby trafić na uniwersytet, jeżeli tylko zdecyduje się podążyć tą ścieżką.

Aby trafić do akademii Crystal Palace, w wieku siedmiu lat pokonał 200 konkurentów. Trenując teraz z Tottenhamem ma mniej rywali o miejsce w składzie, ale sytuacja Johna jest równie trudna. Od czasu transferu z południowego Londynu wystąpił tylko w trzech oficjalnych spotkaniach pierwszej drużyny.

Rozmawiałem z bossem o moich szansach na więcej występów. Powiedział mi, że cały czas się rozwijam piłkarsko. Radził mi, abym podpatrywał starszych zawodników. Ciężko pracując na każdym treningu, najlepiej pokażę mu, że zasługuję na zaufanie oraz częstsze występy. Wierzę, że mój czas w Tottenhamie jeszcze nadejdzie.

Choć nie może jeszcze zamówić piwa w pubie, jest nie tylko kluczowym zawodnikiem juniorskich reprezentacji Anglii, ale i kapitanem drużyny U-17, dla której wystąpił już 25 razy. Pomimo że jego kariera rozwija się błyskawicznie, Bostock realnie mówi o swoich celach na najbliższy sezon.

Najmłodszy debiutant w historii Tottenhamu
Najmłodszy debiutant w historii Tottenhamu (fot. Daily Mail)

Gaffer [kolokwialne określenie menadżera na Wyspach – przyp. rb] powiedział, że dostanę szansę gry w Premier League w tym sezonie. Trzymam kciuki i nie mogę się doczekać! Najwięcej doświadczenia mam grając jako środkowy pomocnik, tuż za napastnikami. Ale ostatnio często występowałem na skrzydłach, co także mi odpowiadało. Jestem młody i chcę grać więcej, więc nie wybrzydzam.

O Bentley’a nie pytać

Naturalnym rywalem o miejsce w składzie wydaje się być David Bentley. Co ciekawego, to właśnie jego zmienił Bostock w meczu przeciwko Dinamie Zagrzeb, kiedy nastolatek został najmłodszym piłkarzem w historii Spurs. Trochę nieroztropnie zapytałem o rywalizację z byłym zawodnikiem Blackburn Rovers, którego sytuacja w klubie jest skomplikowana. Natychmiast srogo spojrzał na mnie jeden z oficerów prasowych londyńskiego klubu, by następnie skierować wzrok na Bostocka.

Nie mogę nic w tej kwestii powiedzieć. Faktycznie, obaj gramy na podobnych pozycjach, ale decyzję o przydatności poszczególnych zawodników podejmuje menadżer. Będę zachwycony, jeżeli na stałe przebiję się do pierwszego składu Spurs. Rywalizuję ze świetnymi zawodnikami, więc nie jest łatwo.

Nowy partnerem nastolatka będzie Peter Crouch, który wraca do macierzystego klubu. Rosły napastnik podpisał z Tottenhamem pięcioletni kontrakt. Bostock cieszy się, że będzie miał okazję dogrywać mu piłki.

Peter Crouch to doskonały piłkarz. Wiele razy widziałem go w telewizji, ale jeszcze nigdy nie graliśmy razem. Jestem przekonany, że menadżer ma koncepcję, w której Crouchy będzie silnym wzmocnieniem ofensywy Tottenhamu.

Olimpiada

Cytowany już McGregor mówił, że Bostock jest rekordzistą szkoły w biegu na 110 metrów przez płotki. W 2012 roku, kiedy Londyn stanie się areną olimpijskich zmagań, pomocnik Tottenhamu nie będzie miał jeszcze skończonych 23 lat, aby grać w kadrze na tę imprezę. O lekkiej atletyce i szansach na udział w Olimpiadzie Bostock opowiadał kilka miesięcy temu w „The Independent”.

W wieku 14 lat biegałem 100 metrów w 11.5 sekundy. Mówiono mi, że mam szansę na duże sukcesy, ale mój nauczyciel od w-fu powiedział mi, że muszę wybrać między futbolem a lekką atletyką. Futbol był w moim sercu i ta pasja wygrała. Liczyłem, że jeżeli zostanę w lekkiej atletyce, pojadę na Olimpiadę. Zawsze byłem wielkim fanem Igrzysk. Jeżeli pojechałbym na nie jako piłkarz, to byłoby coś specjalnego, spełniłoby się marzenie.

Hat-trick przeciwko drużynie Chelsea U-17

Najnowsze