W poniedziałek gruchnęła wiadomość – Joel Matip nie przedłuży wygasającego wraz z końcem sezonu kontraktu z Schalke i odejdzie do Liverpoolu. Oznacza to dla „The Reds” bardzo poważne wzmocnienie, a dla Schalke i całej Bundesligi – bardzo poważną stratę.
Na początku października działacze klubu z miasta Beatlesów zwolnili Brendana Rodgersa. Powód – słabe wyniki (10. miejsce po ośmiu kolejkach). Zespół przejął charyzmatyczny Juergen Klopp, ale rezultaty w dłuższej perspektywie nie uległy zmianie. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak stabilizacji w defensywie wynikający głównie z kontuzji obrońców wicemistrzów Anglii sprzed dwóch lat. Kontuzje przez ostatnie kilka miesięcy leczyli – bądź cały czas leczą – Mamadou Sakho, Martin Skrtel, Dejan Lovren, Jon Flanagan czy też Kolo Toure. Wszystkie te czynniki sprawiają, że Liverpool stracił do tej pory 36 goli i jest to najgorszy wynik wśród drużyn, które plasują się w pierwszej części tabeli.

– Ten transfer daje nam bardzo dobre perspektywy na przyszłość – podkreśla Juergen Klopp, który swoimi słowami sugeruje, że walory Matipa mogą być antidotum na problemy jego zespołu w defensywie. – Jest defensorem światowej klasy. Mimo swojego wieku jest bardzo doświadczony – powiedział angielskim mediom Niemiec. Spójrzmy, jak środkowy obrońca, który będzie dopiero drugim Kameruńczykiem na Anfield (pierwszym był, pod koniec wieku, Rigobert Song), rozwijał się w Niemczech.
Nasz bohater urodził się 8 sierpnia 1991 roku w Bochum, w niemiecko-kameruńskiej rodzinie (jego matka była Niemką, ojciec pochodził z Afryki). Już w wieku trzech lat zaczynał trenować futbol w lokalnych zespołach, a jako sześciolatek dostał się do juniorskich drużyn VfL Bochum. W 2000 roku jego talent zauważyli skauci Schalke 04 i ściągnęli go do akademii, która w przeszłości wyprodukowała kilka smakowitych kąsków.
Przez dziewięć lat przebijał się przez kolejne szczeble akademii, aż w 2009 roku dostał szansę debiutu w pierwszej drużynie. Nie zapomni go do końca życia. 7 listopada tegoż roku wyszedł w pierwszym składzie w starciu z nie byle kim i nie byle gdzie – z Bayernem Monachium na Allianz Arenie. Młodzian zagrał doskonałą partię, a wisienką na torcie była bramka wyrównująca i tytuł piłkarza meczu. Od tego momentu zyskał stałe miejsce w składzie. Debiutancki sezon zakończył z 20 występami ligowymi na koncie. W kolejnych umacniał swoją pozycję w zespole, pomagając mu m.in. dojść do półfinału Ligi Mistrzów w 2011 roku czy zdobyć w tym samym roku Puchar Niemiec. W kampanii 2015/2016 jest jednym z niewielu zawodników, którzy w zespole z Zagłębia Ruhry nie zawodzili. Rozegrał od „deski do deski” wszystkie mecze ligowe (w większości trzymał wysoki poziom), zdobył trzy gole.












