Kto ma najlepszą obronę w lidze, ten wygrywa scudetto – z tą zasadą spotkali się wszyscy fanatycy włoskiej Serie A, która w świecie piłki nożnej wsławiła się byciem ligą o najlepszej obronie. Tak oczywiście było kiedyś, kiedy to jeden z najbardziej utytułowanych włoskich trenerów, Nereo Rocco, po raz pierwszy zaszczepił zasadę catenaccio na grunt słonecznej Italii. A jak ta sytuacja prezentuje się teraz? Czy formacja obronna wiąż pozostaje podstawą włoskiego futbolu?
Analizując obecną koncepcję włoskich trenerów, nie można nie wytłumaczyć idei włoskiego stylu gry. Włosi już od wielu lat słyną ze swojej niemalże perfekcyjnej gry w obronie, boiskowego cwaniactwa i zabójczych kontrataków. Kwintesencją ich całego systemu jest wspomniane już przeze mnie catenaccio, które we Włoszech pojawiło się za sprawą „El Paròn” (w dialekcie Triestiny słowo to oznacza mistrza), czyli legendarnego Nereo Rocco.

Cantenaccio w swojej najczystszej postaci ma na celu całkowite zamknięcie dostępu do własnej bramki poprzez dobrze zorganizowaną obronę oraz mnogość fauli taktycznych. Do innowacji wprowadzonych wraz z tym systemem taktycznym możemy zaliczyć:
– wprowadzenie obrońcy przed bramkarzem, którego zadaniem było odzyskiwanie straconych piłek oraz podwojenie krycia, jeśli sytuacja tego wymagała (z czasem dzięki Helenio Herrerze zrezygnowano z tego pomysłu, przekształcając 1-3-3-3 w klasyczne 4-4-2),
– wprowadzenie kontrataku poprzez przerzut piłki od obrońców do napastników.
Wraz z pojawieniem się catenaccio na włoskim gruncie trenerzy drużyn z Półwyspu Apenińskiego zaczęli wprowadzać własne koncepcje, tworząc prawdziwy rygiel (catenaccio yo z włoskiego rygiel, zasuwa) nie do sforsowania. Charakterystyczną umiejętnością zaszczepianą zawodnikom przez włoskich trenerów było kontrolowania tempa. Zawodnicy, którzy posmakowali włoskiego futbolu, potrafili doskonale regulować tempo meczowe, spowalniając bądź przyśpieszając je według własnego uznania. To właśnie stąd wzięło się pojęcie „usypiania rywala”, które umożliwiało drużynie wyprowadzenie szybkiego i precyzyjnego uderzenia dającego zwycięstwo. Wielką zasługę w tej materii przypisuje się właśnie panu Helenio Herrerze, dzięki któremu ekipy z Italii nauczyły się wciągać przeciwnika na własną połowę, zamykając go w potrzasku, który dawał niemalże stuprocentowe powodzenie zbliżającej się kontry.














