Urugwaj, Włochy, Niemcy, Brazylia, Argentyna, Anglia, Francja, Hiszpania. Do tej pory XX finałów mistrzostw świata wykreowało osiem zespołów, które mogły szczycić się tytułem najlepszych na globie. Uczestników było jednak znacznie więcej, od 13 na pierwszym turnieju w 1930 roku, aż po znane i uwielbiane zestawienie 32 zespołów walczących o tytuł mistrza. Drużyn, które zdobywało medale, było znacznie więcej, bo aż 19. Wśród nich są tak uznane ekipy jak: Holandia, Portugalia czy Szwecja, jednak były w historii mundiali ekipy, które zaliczyły „złoty strzał”, jednorazową zwyżkę formy, która pozwoliła im wpisać się na listę medalistów mundiali. Oto zestawienie najbardziej niespodziewanych medalistów, drużyn, które były prawdziwymi „czarnymi końmi” w swoich najlepszych występach na światowym czempionacie.
USA 1930
Pierwszy turniej – pierwsza niespodzianka. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych sprawiła sensację, wygrywając grupę, w której jej rywalami były Belgia i Paragwaj. Urugwajski dziennik „Imparcial”, który relacjonował mundial, napisał, że „nie tylko sam fakt, że Amerykanie ograli Belgię zaskoczył ekspertów, równie szokujące były rozmiary tego zwycięstwa”. Oba swoje grupowe mecze „Jankesi” wygrali 3:0, a w drugim meczu grupowym Bert Patenaude zdobył pierwszego hat-tricka w historii mistrzostw (dwa dni przed Guillermo Stábile z Argentyny, który aż do 2006 roku był uznawany przez FIFA za pierwszego zdobywcę 3 goli w jednym meczu na mistrzostwach świata). Kluczem do dobrej formy Amerykanów był fakt, że w jej składzie znajdowało się sześciu piłkarzy urodzonych i wychowanych w Wielkiej Brytanii, która na MŚ żadnego zespołu nie wystawiła. Półfinały na urugwajskich mistrzostwach były jednostronne – oba zakończyły się wynikami 6:1, na korzyść gospodarzy, którzy ograli Jugosławię, oraz Argentyny, która odprawiła z kwitkiem USA. Mecz o 3. miejsce, mimo że początkowo zaplanowany, nie odbył się z powodu oprotestowania przez jugosłowiańską drużynę poziomu sędziowania półfinału przeciwko Urugwajowi. Mimo licznych kontrowersji i faktu, że przedstawiciele obu drużyn otrzymali brązowe medale, oficjalne statystyki FIFA za trzeci zespół pierwszego mundialu uznają Stany Zjednoczone. Któż mógł wtedy pomyśleć, że będzie to jej jedyny medal?
Chile 1962
Reprezentacja Chile, która na tegorocznych mistrzostwach była jedną z tych, które kupiły serca kibiców świetną grą, raczej nie ma szczęścia do mundiali. W swoich 9 występach Chilijczycy 5 razy wracali do domu po fazie grupowej, 3 razy dochodzili do fazy 1/8 finału, ale raz w swojej historii zdobyli brązowe medale. Gospodarze turnieju z 1962 mieli patent na europejskie ekipy – poza reprezentacją Zachodnich Niemiec, z którą przegrali 2:0, ograli oni w grupie Włochów i Szwajcarów, a w ćwierćfinale zupełnie niespodziewanie okazali się lepsi od ZSRR, ówczesnego mistrza Europy. Nadziei gospodarzy pozbawił półfinał z Brazylią (która to samo przeżyje 52 lata później), przegrany 4:2, w meczu o trzecie miejsce zaś Chile, po bramce Rojasa z 90. minuty, mogło się cieszyć z brązowych medali. Była to wielka radość dla narodu, który w 1960 roku został mocno doświadczony przez los. W maju 1960 roku, podczas przygotowań do mistrzostw, kraj nawiedziło najsilniejsze trzęsienie ziemi w historii, znane jako trzęsienie Valdivia. Zginęło ponad 3 tysiące osób, a ponad 2 miliony pozostały bez dachu nad głową. Mimo takiego kataklizmu, Chile postanowiło zorganizować mistrzostwa. Nieoficjalnym hasłem mistrzostw zostały słowa prezydenta komitetu przygotowawczego Carlosa Dittborna, który powiedział: „Ponieważ nie mamy nic, zrobimy wszystko”. Turniej odbył się z niewielkim opóźnieniem (budowlańcy bili wszelkie rekordy), jednak sam Dittborn zmarł miesiąc przed rozpoczęciem mistrzostw. Wynik osiągnięty przez jego rodaków był dedykowany właśnie jemu.










