We Włoszech w ostatnich tygodniach panuje całkowita dominacja Juventusu. Zdobycie w pięknym stylu tytułu mistrza kraju, brak jakiejkolwiek przegranej w lidze, a także gra w finale Coppa Italia to tylko niektóre zasługi „Juve” z tego sezonu. Hegemonia turyńczyków trwa w najlepsze nawet po zakończeniu rozgrywek, co odzwierciedla nasza jedenastka sezonu.

Bramkarz:
Gianluigi Buffon (Juventus) – najlepsza defensywa we Włoszech. Najlepsza defensywa w Europie. Najlepszy bramkarz na świecie? Można by dywagować, bo choć jeszcze przed sezonem na niemal wszystkich rankingach numerem jeden był Casillas, to teraz hierarchia ta znacząco się rozchwiała. Liczby mówią same za siebie – ani jednej porażki i najmniejsza liczba straconych bramek spośród pięciu najsilniejszych lig w Europie. Niech tylko Buffon zabłyśnie jeszcze na Euro i poprowadzi do sukcesu „Juve” w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, a karierę skończy jako najwybitniejszy bramkarz w historii.
Obrońcy:
Andrea Barzagli (Juventus) – nieprawdopodobne, jak wielki postęp uczynił w czasie ostatniego roku były zawodnik Wolfsburga. Z Bundesligi 31-latek przeszedł do obecnego mistrza Włoch za jedyne 600 tysięcy euro, a na przestrzeni całego sezonu okazał się niezbędnym elementem bloku obronnego Juventusu. Czapki z głów, tym bardziej że Barzagli skończył rozgrywki z zaledwie trzema żółtkami na koncie.
Thiago Silva (Milan) – o ile „Rossoneri” tego sezonu do udanego zaliczyć nie mogą, o tyle nie ma się czego wstydzić brazylijski defensor. Silva udowodnił, że nie bez przyczyny jeszcze przed sezonem znajdował się na szczycie listy życzeń najlepszych europejskich klubów. Do jego gry nie możemy się przyczepić. Szkoda tylko, że w końcówce sezonu doznał kontuzji. Kto wie, czy w składzie z Brazylijczykiem mediolańczycy nie straciliby na finiszu scudetto.
Giorgio Chiellini (Juventus) – chwalenie defensywy Juventusu ciąg dalszy. Kolejny obrońca, bez którego osiągnięcie liczby zaledwie 20 straconych bramek nie byłoby możliwe. Chiellini to już klasa sama w sobie. Od Barzagliego odróżnia go fakt, że on co sezon udowadnia swą wartość w Turynie i również tym razem nie zawiódł.
Maicon (Inter) – Mediolańczycy mają swoją nagrodę pocieszenia. Drużyna, podobnie jak w przypadku Silvy, zawiodła, ale Maicon z pewnością nie. Reprezentant Brazylii pokazał, że nie bez kozery tak walczył o niego wcześniej w madryckich biurach Mourinho. Obrońca Interu na pewno nie będzie miał powodów do świętowania po tym sezonie, ale zawsze może powspominać sobie swoją genialną akcję z derbów Mediolanu i fenomenalną bramkę.











