W jedenastce marzeń z ostatniej 36. kolejki Serie A postawiliśmy na pojedynczych bohaterów danych spotkań. Mamy więc bardzo doświadczony blok obronny, kreatywność w środku pola oraz eksperymentalną, dryblerską parę napastników.
Bramkarz:
Massimiliano Benassi (Lecce) – bramkarz Lecce był kluczową postacią niespodzianki, która miała miejsce na Juventus Stadium. Bertolacci nie zdobyłby bramki na 1:1, gdyby jego kolega z zespołu nie zatrzymał w świetny sposób ofensywy „Juve”. Benassi dał się pokonać tylko raz na początku meczu, ale później już spisywał się znakomicie.
Obrońcy:
Lorenzo Ariaudo (Cagliari) – obrońca Cagliari niestety nie był w stanie zatrzymać walczącej o życie Genoi, ale robił naprawdę wszystko, by to uczynić. Jego drużyna wpuściła dwie bramki, ale co do jego gry obronnej zastrzeżeń mieć nie możemy. A sam Włoch w celu odpokutowania pierwszego gola już dwie minuty później doprowadził do wyrównania, wpisując się na listę strzelców.
Giorgio Chiellini (Juventus) – ach, ta „Stara Dama”… Jakże życie skomplikował swym kolegom z zespołu Buffon. Juventus w spotkaniu z Lecce grał bardzo pewnie, grał swoje, nie dopuszczając gości pod swą bramką, ale potem ten koszmarny błąd Buffona i 1:1. Gdyby nie to, Chiellini mógłby być wybrany spokojnie zawodnikiem meczu, bo rozgrywał tak fantastycznie w obronie, że goście nie byli w stanie oddać nawet jednego strzału na bramkę (!). A tak, słowa uznania należą się teraz Bertolacciemu.

Alessandro Nesta (Milan) – stary dobry Nesta znów pokazał się na San Siro. Ikona Milanu nie dała szans rozpędzić się napastnikom Atalanty, dzięki czemu „Rossoneri” spokojnie mogli prowadzić grę z przodu i utrzymać skromny wynik, który udało się powiększyć w końcówce.
Andrea Rossi (Siena) – „Robur” byli o krok od sprawienia wielkiej niespodzianki, gdyby dali radę utrzymać do końca prowadzenie w meczu z Lazio. Niestety, to się nie udało, ale tylko i wyłącznie przez indywidualny błąd jednego z pomocników, który sprokurował rzut karny. Lazio w tym spotkaniu biło głową w mur, bardzo szczelny mur, na czele którego stał Rossi. Rzymianie oddali około 20 strzałów, z czego ponad połowa nie znalazła światła bramki, a to wszystko za sprawą dobrze funkcjonującej defensywy gości.
Pomocnicy:
Gaston Ramirez (Bologna) – ktoś powie, że nudny mecz, że Bologna z Catanią nie grały już o nic i nawet nie warto zwracać uwagi na ten pojedynek. A jednak, czemuś warto się przyjrzeć – jedynej bramce w spotkaniu, którą na swoje konto zapisał Ramirez. I właśnie za tego pięknego gola, dzięki któremu został on „Man of the match”, wyróżniamy tutaj Urugwajczyka.










