Zestawienie najlepszych piłkarzy w ostatniej kolejce sezonu 2012/2013 zdominowali legioniści, głównie dzięki wygranej 5:0 ze Śląskiem Wrocław. Znalazło się też dwóch przedstawicieli Lecha Poznań i Pogoni Szczecin. Stawkę uzupełnili zawodnicy: Jagiellonii, Widzewa i Podbeskidzia.
Bramkarz:
Radosław Janukiewicz (Pogoń Szczecin) – braliśmy jeszcze pod uwagę Peskovicia z Ruchu Chorzów, jednak „Niebiescy” swoje spotkanie przegrali. Golkiper Pogoni trzymał fason przez cały mecz, zwłaszcza wychodząc cało z opresji w 69. minucie, kiedy to obronił sytuację sam na sam z Jackiem Kiełbem.
Obrońcy:
Adam Frączczak (Pogoń Szczecin) – rozegrał chyba mecz życia, był nie do zatrzymania dla piłkarzy Polonii. Strzelił dwa gole, a przy trzecim asystował.
Inaki Astiz (Legia Warszawa) – Hiszpan przypieczętował udany sezon świetnym występem przeciwko Śląskowi. Był pewnym punktem defensywy warszawiaków.

Thomas Phibel (Widzew Łódź) – mimo że Widzew przegrał z Podbeskidziem, to do niego kibice w Łodzi nie mogą mieć pretensji. Obrońca zanotował kolejny bardzo dobry występ, Demjan unikał grania przy nim, bo wtedy nie miał zupełnie nic do powiedzenia.
Marcin Kamiński (Lech Poznań) – 21-letni stoper od dobrych kilku spotkań prezentuje niezmiennie wysoką formę. Nie inaczej było tym razem. W meczu z Koroną Kielce Kamiński spisał się bez zarzutu, czym podsumował swoją kapitalną postawę w minionym już sezonie.
Pomocnicy:
Ivan Djurdjević (Lech Poznań) – w swoim pożegnalnym meczu dał z siebie 100%. Harował w środku pola, gdzie był nie do przejścia dla rywali. Ponadto trafił do siatki Korony Kielce, wykorzystując zagranie innego odchodzącego na emeryturę piłkarza, legendy „Kolejorza”, Piotra Reissa.
Jakub Kosecki (Legia Warszawa) – szybki jak błyskawica. Przyczynił się do zdobycia trzech z pięciu bramek, które strzelili „Wojskowi”. Dwukrotnie wykładał piłkę kolegom: Markowi Saganowskiemu i Miroslavowi Radoviciowi, a do tego po faulu na nim podyktowano rzut karny, który na bramkę zamienił „Sagan”.
Michał Kucharczyk (Legia Warszawa) – najpierw zmarnował jedną sytuację, ale potem było już zdecydowanie lepiej. Zaliczył ładną asystę i sam trafił do siatki, miał też duży udział przy golu na 2:0. Asysty mógł mieć dwie, jednak Saganowski po jego zagraniu przegrał pojedynek z Rafałem Gikiewiczem.











