Jedenastka 28. kolejki TME


28 maja 2013 Jedenastka 28. kolejki TME

W tym tygodniu dowiedzieliśmy się, kto został mistrzem Polski. Po siedmiu latach Legia Warszawa zdobyła mistrzostwo, choć po piątkowym spotkaniu z Widzewem Łódź wydawało się, że walka o końcowy triumf będzie trwać do ostatniej kolejki. Stało się inaczej, a wszystko przez porażkę Lecha Poznań z broniącym się przed spadkiem Podbeskidziem Bielsko-Biała. W naszym zestawieniu nie znalazł się ani jeden zawodnik z Legii i „Kolejorza”, które miały w cuglach wygrać swoje spotkania. Tym razem jedenastkę zdominował tercet ze Śląska Wrocław i walczący do samego końca gracze Podbeskidzia.


Udostępnij na Udostępnij na

Bramkarz:

Richard Zajac (Podbeskidzie Bielsko-Biała) – dzięki jego świetnej postawie ekipa Czesława Michniewicza pokonała na wyjeździe Lecha Poznań. Zajac wybronił kilka strzałów, które wręcz musiały zakończyć się bramką. Łukasz Teodorczyk znalazł się w wymarzonej sytuacji, jednak pojedynek ten wygrał słowacki bramkarz. Równie dobrze spisał się po uderzeniu zza pola karnego Rafała Murawskiego. Chcemy również docenić Dariusza Trelę, który był blisko naszej jedenastki.

Obrońcy:

Osman Chavez (z lewej) w meczu z Ruchem przeżył prawdziwą huśtawkę nastrojów
Osman Chavez (z lewej) w meczu z Ruchem przeżył prawdziwą huśtawkę nastrojów (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)

Adam Frączczak (Pogoń Szczecin) – w meczu z Górnikiem Zabrze był najlepszym graczem „Portowców”. Wiele razy włączał się do akcji ofensywnych, niewiele brakowało, a zanotowałby świetną asystę, ale Tomasz Chałas nie potrafił pokonać Łukasza Skorupskiego. Najlepszy występ tego zawodnika w rundzie wiosennej. Szkoda, że tak późno.

Osman Chavez (Wisła Kraków) – od zera do bohatera. Już w 30. sekundzie niebezpiecznym i bezmyślnym zagraniem sprokurował rzut karny, który wykorzystał Filip Starzyński. Później było już tylko lepiej. Najpierw sam pokonał bramkarza Ruchu Chorzów, by następnie po sprincie od połowy boiska świetnym wślizgiem powstrzymać Macieja Jankowskiego, być może ratując w ten sposób Wiśle remis.

Bartłomiej Konieczny (Podbeskidzie Bielsko-Biała) – ostoja „Górali”. To on kieruje grą obronną Podbeskidzia. Tym razem oprócz pewnej postawy w defensywie popisał się znakomitą asystą przy bramce Fabiana Paweli, która śmiało może kandydować do zagrania kolejki.

Christopher Oualembo (Lechia Gdańsk) – w rywalizacji z bełchatowską ekipą zastąpił pauzującego za żółte kartki Deleu i spisał się świetnie. Wielokrotnie swoimi wrzutkami zmuszał obrońców drużyny przeciwnej do interwencji. Gdyby jego koledzy wykazali się większą skutecznością, Lechia zainkasowałaby komplet punktów. Warto dodać, że był to jego pierwszy mecz w Lechii Gdańsk od… 2 grudnia. W całym sezonie rozegrał do tej pory 140 minut. U nas z konieczności na lewej obronie.

Pomocnicy:

Pavol Cicman (Piast Gliwice) – słowacki skrzydłowy od kilku tygodni jest w wysokiej formie. Po jego wejściu na boisko zaczyna się dziać wiele dobrego. W tej kolejce zagrał od pierwszej minuty i od razu zrewanżował się strzelonym golem. Dynamiczny, potrafiący zrobić różnicę w akcjach ofensywnych. Mocny punkt zespołu Marcina Brosza.

Waldemar Sobota miał powody do radości
Waldemar Sobota miał powody do radości (fot. Rafał Rusek /iGol.pl)

Marcin Kowalczyk (Śląsk Wrocław) – od niedawna przesunięty przez Stanislava Levy’ego do środka pomocy, radzi sobie coraz lepiej. Jako defensywny pomocnik ma zajmować się czarną robotą, choć potrafi zagrać do przodu, o czym przekonali się piłkarze Jagiellonii Białystok. Po jego podaniu Sebastian Mila zdobył drugą bramkę dla Śląska.

Sebastian Mila (Śląsk Wrocław) – patrząc na jego grę, aż trudno sobie wyobrazić, jak będzie wyglądał Śląsk bez niego, a na to się zanosi. Gdy Mili wyjdzie mecz, okazuje się, że ekipa z Wrocławia jest niezwykle groźna. Niekwestionowany lider tego zespołu. Tradycyjnie miał udział w każdej ofensywnej akcji, a do tego dołożył bramkę.

Waldemar Sobota (Śląsk Wrocław) – jak widzimy, piłkarze Śląska totalnie zdominowali drugą linię, a mogło być jeszcze ciekawiej, gdybyśmy do tej trójki dołożyli Piotra Ćwielonga, który rozegrał również dobre zawody. Jednak to Sobota w naszym mniemaniu zasłużył na miano zawodnika meczu. Na początku drugiej połowy zainicjował akcję, którą później sam wykończył. Miał udział także przy drugim trafieniu, a trzeci gol padł po świetnym podaniu tego szybkiego zawodnika.

Napastnicy:

Fabian Pawela (Podbeskidzie Bielsko-Biała) – kto by pomyślał, że to właśnie on będzie katem Lecha i ostatecznie zakończy pogoń poznańskiego klubu za Legią. Po wspomnianym wcześniej ekwilibrystycznym zagraniu Koniecznego najlepiej w podbramkowym zamieszaniu odnalazł się Pawela, który główką umieścił piłkę w siatce. W tym spotkaniu czuł się na tyle pewnie, że nie bał się wziąć odpowiedzialności i bez problemów pokonał z rzutu karnego Krzysztofa Kotorowskiego.

Bartłomiej Pawłowski (Widzew Łódź) – najjaśniejszy punkt Widzewa w meczu z Legią. Po jego szarżach defensorzy warszawskiego klubu byli wkręcani w ziemię. Szczególnie dał się we znaki Arturowi Jędrzejczykowi, który tylko faulem potrafił zatrzymać szybkiego Pawłowskiego. Po jednym z takich zagrań sędzia wskazał na wapno, a rzut karny pewnie wykorzystał Łukasz Broź. Bartek być może tylko skorzysta po odejściu Mariusza Stępińskiego, za którego będzie mógł grać w ataku. Oczywiście, jeśli nie odejdzie z Łodzi, a wśród drużyn, które interesują się młodym graczem, jest… Legia Warszawa, co potwierdził prezes „Wojskowych” – Bogusław Leśnodorski.

Komentarze
~Chan (gość) - 13 lat temu

A gdzie jest legia .żadnego piłkarza legi .

Najnowsze