Rok się kończy, czas więc wybrać najlepszych zawodników, którzy w ciągu ostatnich 365 dni błysnęli najbardziej. Choć można powiedzieć, że skupiliśmy się na gwiazdach, po prostu to one najbardziej na to zasłużyły. Jedni zawiedli na mistrzostwach, inni w Lidze Mistrzów, jednak przez cały rok prezentowali poziom wyższy od reszty.
Oto nasze zestawienie:
Bramkarz:
Manuel Neuer (Bayern Monachium/Niemcy) – tutaj chyba nie mogło być innego wyboru. Choć mistrzostwa świata okazały się turniejem bramkarzy, na którym na najwyższym poziomie broniło kilku fachowców, jednak to właśnie 28-latek wskoczył na nieosiągalny dla reszty szczyt. Nieważne co kto mówi, to właśnie w dużej mierze dzięki niemu Niemcy zdobyli tytuł mistrza świata. Pomijając jego doskonałe interwencje, istotne jest też coś innego. Zmienił pozycję bramkarza. Nie jest typowym golkiperem od bronienia piłek zmierzających w kierunku bramki. Neuer stał się jedenastym zawodnikiem w polu, ostatnim stoperem, który nie jest przywiązany do własnego pola bramkowego. Choć pojawiała się krytyka, że ryzykuje dobro zespołu swoimi wyjściami, czy ktoś jest w stanie przypomnieć jego błąd poza polem karnym? W tym sezonie Bundesligi w 17 meczach stracił tylko cztery gole.
Obrońcy:
Juanfran (Atletico Madryt/Hiszpania) – dlaczego właśnie on? To bardzo proste. Na jego pozycji lepszego już nie było. Choć Hiszpan nie błysnął na mundialu, nawet nie miał do tego większej okazji, a jego statystyki również nie powalają. Mimo wszystko jest to jeden z głównych aktorów sukcesów Atletico w minionym sezonie. Imponuje przede wszystkim swoją pewnością. W tym roku był praktycznie nieomylny. Doskonały w defensywie, a lubi też ruszyć do przodu i pomóc kolegom.
Jerome Boateng (Bayern Monachium/Niemcy) – niemiecki stoper w tym roku wszedł na najwyższy poziom. Doskonałe 365 dni w wykonaniu 26-latka. Choć nie był ani bramkostrzelny, ani z przodu nie pomagał zbytnio kolegom, nie można nie docenić jego pracy z tyłu. Przypomnieć jego błąd? Trudno. Razem z Manuelem Neuerem zadbał doskonale zarówno o spokój na mistrzostwach, jak i w rozgrywkach klubowych. Jako jeden z niewielu przez cały rok prezentował równą, bardzo wysoką formę.
Diego Godin (Atletico Madyt/Urugwaj) – choć nie jest o nim specjalnie głośno, z pewnością większość klubów ma zapisane jego nazwisko w swoich notesach. Gdyby nie on, nie byłoby sukcesów Atletico w poprzednim sezonie, ale również zaimponował podczas mundialu. Choć nie zdobył medalu, a nawet trochę mu do tego brakowało, warto wspomnieć, że pomocy mógł szukać praktycznie u Luisa Suareza. Koledzy z kadry nie potrafili dojść do jego poziomu i mimo doskonałych interwencji zabrakło czegoś z przodu. Skończyło się na 1/8 finału, ale czy 28-latek zawiódł? Może nie prezentował się tak jak w barwach „Los Rojiblancos”, ale też i kolegów nie miał tych samych. W Atletico doskonale współpracuje z Mirandą, z którym tworzy zaporę nie do przejścia.
David Alaba (Bayern Monachium) – dlaczego nie napisałem o reprezentacji? Bo Austria nie ma tutaj żadnego znaczenia. Jednak trzeba go docenić za to, co pokazał w klubie. Choć nie jest już typowym lewym obrońcą i tak nie ma lepszego na tej pozycji. Po odejściu Toniego Kroosa stał się jednym z najbardziej uniwersalnych zawodników. Środek obrony, lewa strona, ofensywny pomocnik? Jemu to bez różnicy. Na każdej pozycji imponuje przede wszystkim swoją przebojowością. W reprezentacji Austrii szybko również zauważyli, że szkoda tracić jego talent na lewej obronie i stał się wirtuozem w środku. Jego lewa noga jest zabójcza, a łączy w sobie cechy wybitnego technika i walczaka.











