Inauguracja rundy wiosennej Ekstraklasy już za nami. Jak po każdej kolejce, dziennikarze portalu iGol.pl wybrali najlepszą jedenastkę minionego weekendu. W zespole znalazło się dwóch zawodników, którzy zadebiutowali w lidze polskiej.
Sebastian Małkowski (Lechia Gdańsk)
Mecz pomiędzy Ruchem Chorzów a Lechią Gdańsk nie stał na wysokim poziomie. Jednym z zawodników, którzy pokazali się z dobrej strony, był bramkarz lechistów – Sebastian Małkowski. 24-letni golkiper kilkakrotnie wychodził zwycięsko z pojedynków z Sebastianem Olszarem, Wojciechem Grzybem czy Markiem Zieńczukiem. Oprócz tego, podpowiadał swoim obrońcom, jak mają się ustawić, aby „Niebiescy” nie mieli dostępu do bramki.
Paweł Golański (Korona Kielce)

Po meczu z Zagłębiem można wyciągnąć wnioski, że defensor Korony Kielce pomału wraca do formy sprzed kilku lat. Golański oprócz tego, że dobrze powstrzymywał rywali w defensywie, to jeszcze z powodzeniem włączał się w akcje ofensywne. Po jednej z nich „Złocisto-krwiści” zdobyli gola po ładnym dośrodkowaniu prawego obrońcy.
Michał Stasiak (Zagłębie Lubin)
W meczu z Koroną Kielce Michał Stasiak zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Piłkarz Zagłębia (podobnie jak cała obrona „Miedziowych”), oprócz bramki Andrzeja Niedzielana, nie może mieć do siebie o nic pretensji. Gdyby nie gol strzelony przez piłkarza z Dolnego Śląska, to podopieczni mogli mecz z kielczanami przegrać.
Osman Chavez (Wisła Kraków)

Czarnoskóry obrońca krakowskiej Wisły był bardzo ważnym ogniwem swojego zespołu w meczu z Arką Gdynia. Chevez raz po raz zatrzymywał ataki rywali i bez problemów radził sobie z napastnikami piłkarzy z Pomorza. Jego współpraca z nowym Kew Jaliensem może napawać optymizmem krakowskich kibiców.
Jakub Wawrzyniak (Legia Warszawa)
W naszej jedenastce kolejki nie mogło zabraknąć miejsca dla będącego w dobrej formie Jakuba Wawrzyniaka. Mimo tego, że Legia w meczu z Cracovią straciła trzy bramki, to chyba żadnej z nich nie można zapisać jako błąd byłego reprezentant Polski. Co więcej, jego akcje ofensywne siały popłoch w szeregach „Pasów”. Często próbował strzałów na bramkę, a po jednym z nich piłka znalazła drogę do siatki.













