Hidetoshi Nakata, Shunsuke Nakamura, Park Ji-sung i wielu innych otwierało jeszcze kilkanaście lat temu piłkarzom z Azji drogę prowadzącą do Europy. Najpierw podbijali Włochy czy Holandię, jednak coraz chętniej od dłuższego czasu zawodników z tamtych rejonów zatrudniają niemieckie kluby.
Bundesliga się otwiera
Zanim moda na azjatyckich piłkarzy ruszyła w Europie na dobre, oczywiście zdarzały się rodzynki, które występowały w różnych ligach. Nie inaczej było w Niemczech. Jednym z pierwszych zawodników z Azji grających za naszą zachodnią granicą był Japończyk Yasuhiko Okudera, który reprezentował barwy 1. FC Koeln przez dziewięć lat. Trafił on do ekipy „Kozłów” w 1977 roku. Rozegrał w Bundeslidze grubo ponad 200 spotkań, gdy dołączymy do tego również występy w barwach Werderu Brema.
Pod koniec lat 70. swój epizod z niemieckim futbolem miał również Koreańczyk. Cha Bum-kun grał tam aż dekadę, rozpoczynając swoją piękną przygodę z SV Darmstadt 98, następnie reprezentując barwy Eintrachtu Frankfurt, by zakończyć swoje wojaże w Bayerze Leverkusen. Tam zresztą grał najdłużej, bo aż pięć lat.
Bardziej znanym zawodnikiem ze Wschodu okazał się Ali Daei. Reprezentant Iranu bronił barw aż trzech niemieckich klubów. Do Niemiec przybył w 1997 roku, by występować w koszulce Arminii Bielefeld. Następnie trafił do Bayernu Monachium, by niedługo potem spróbować swoich sił w stolicy, a dokładnie w Hercie. Nie rozegrał tylu spotkań co wspomniany Japończyk czy Koreańczyk, jednak bardziej od nich zapadł w pamięci fanów.
W obecnych czasach obcokrajowiec w Bundeslidze nie jest niczym niezwykłym. Piłkarze są tu sprowadzani z różnych stron świata i coraz częściej i chętniej niemieckie kluby po takich zawodników sięgają. Dobrą reklamę swoim rodakom zrobił w ostatnich latach Shinji Kagawa, który stał się prawdziwą gwiazdą niemieckich stadionów. Kibice pokochali go za niesamowite występy oraz za wkład włożony w sukcesy osiągane przez Borussię Dortmund.
Nieźle prezentował się przed kilku laty również Shinji Okazaki, który bronił barw najpierw VfB Stuttgart, a potem 1. FSV Mainz. Podobnie jak jego imiennik postanowił jednak wyruszyć na podbój ligi angielskiej, lecz nie do Manchesteru United, a do Leicester City.
Żadnych granic
Obecne czasy pokazują, że do europejskiej piłki trafiają zawodnicy z najróżniejszych stron świata. Niemcy nie są wyjątkiem, dlatego też na tamtejszych boiskach można oglądać kilku piłkarzy pochodzenia japońskiego czy koreańskiego. Po takich niemieckie kluby sięgają coraz chętniej. Są tani, pracowici i utalentowani, a jak pokazuje historia chociażby na przykładzie Kagawy czy Okazakiego, warto w takich graczy inwestować. Przybliżmy zatem profile tych, którzy grają w obecnie trwającym sezonie w 1. Bundeslidze.
Shinji Kagawa (Borussia Dortmund)

Ten zawodnik został przedstawiony kilka linijek wyżej. Jednak można mu poświęcić jeszcze kilka zdań, ponieważ jest to postać, która może na ten moment nie jest najważniejszym piłkarzem w układance trenera Luciena Favre, ale jest biegającą historią w barwach BVB. W tym sezonie rozegrał w barwach żółto-czarnych jedynie trzy spotkania, licząc mecz w ramach Pucharu Niemiec. Na swoim koncie ma jednak blisko 150 gier, w tym 41 strzelonych goli.










