Pierwszy sobotni mecz zakończył się zwycięstwem Górnika Zabrze nad PGE GKS-em Bełchatów 1:0. Gol dla zabrzan padł w doliczonym czasie gry po strzale 22-letniego Adama Marciniaka. Po spotkaniu trenerzy obu drużyn opowiadali o boiskowej rywalizacji na pomeczowej konferencji prasowej.

– Już przed meczem spodziewaliśmy się trudnego spotkania, mając na uwadze, że GKS Bełchatów jest drużyną bardzo dobrze ułożoną taktycznie i posiadającą dobrych, doświadczonych zawodników, co liczy się szczególnie w meczach wyjazdowych. Jednak to my częściej byliśmy przy piłce, stworzyliśmy więcej sytuacji, ale trzeba było grać bardzo konsekwentnie i do samego końca. Za to i za wolę zwycięstwa należą się chłopakom brawa. W porównaniu do poprzednich spotkań nasza gra wyglądała dziś bardzo poprawnie. Jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa i cieszymy się z kompletu punktów, który był nam bardzo potrzebny. Doza szczęścia w piłce jest niezwykle ważna. My wychodzimy z założenia, że więcej pracy daje więcej szczęścia – mówił opiekun Górnika Zabrze, Adam Nawałka.
Nie sposób stwierdzić, iż drużyna z Bełchatowa nie miała szczęścia grając na Górnym Śląsku. Najpierw na inaugurację T-Mobile Ekstraklasy piłkarze z Bełchatowa stracili punkty w Chorzowie, a teraz podobny los spotkał podopiecznych Pawła Janasa w Zabrzu. – Mamy niefart jeśli chodzi o końcówki meczów rozgrywanych na Śląsku. W Zabrzu straciliśmy gola w ostatniej sekundzie, w Chorzowie po rzucie karnym w ostatniej minucie. Trzeba grać do końca, dopóki sędzia nie gwizdnie po raz ostatni. Nie jesteśmy zadowoleni z rezultatu. Grało nam się bardzo trudno w takich warunkach. Mimo wszystko wydawało nam się, że przynajmniej punkt stąd wywieziemy. Niestety, nie udało się – stwierdził trener zespołu z Bełchatowa, Paweł Janas.











