W ostatnim spotkaniu 14. kolejki Ekstraklasy byliśmy świadkami nie lada horroru. Na pomeczowej konferencji prasowej Paweł Janas nie krył rozczarowania, zaś od Macieja Bartoszka emanował optymizm.
„Czarne Koszule” już od początku spotkania musiały gonić wynik, po sześciu minutach traciły już bowiem dwie bramki.
– Nie można zacząć meczu tak, jak my to zrobiliśmy dzisiaj. Po pięciu minutach przegrywaliśmy już 0:2 i spotkanie było już praktycznie ustawione. Po przerwie zdołaliśmy wyrównać, jednak po kolejnym głupim błędzie nie dosyć, że tracimy trzecią bramkę, to jeszcze zawodnika. Wyniki przeżywam tak samo, jak zespół i dzisiaj czuliśmy się upokorzeni. Za dużo nie mam do powiedzenia na temat tego meczu i pozostaje mi tylko pogratulować trenerowi Bartoszkowi – mówił Paweł Janas.

Józef Wojciechowski, który znany jest z tego, że zmienia trenerów jak rękawiczki, ma twardy orzech do zgryzienia, gdyż Polonia prezentuje się poniżej oczekiwań. Najgorszy scenariusz przeczuwa szkoleniowiec warszawskiego klubu, który poruszył również temat pracy trenerskiej.
– Trener zawsze szuka gdzieś pracy. Po odejściu z Bełchatowa najpierw pracowałem w Widzewie, teraz w Warszawie. Zobaczymy, co będzie dalej – zakończył Janas.
Z wyniku zadowolony był szkoleniowiec GKS-u, który pochwalił głównego aktora niedzielnego widowiska – Dawida Nowaka.
– Spotkanie ułożyło się dla nas dobrze już od samego początku. Graliśmy konsekwentnie i rozważnie. Dawid Nowak zagrał bardzo dobrze, ale w drugiej połowie sytuacja po wyrzucie z autu, po której Polonia strzeliła bramkę, nie powinna nam się przytrafiać. Polonia mogła zmienić jeszcze losy tego meczu, ale na szczęście to my wygraliśmy i mamy dzisiaj w tabeli 23 punkty. Jeżeli chodzi o Dawida Nowaka, to może pomogła mu wypowiedź prezesa Wojciechowskiego, który powiedział, że już z niego zrezygnował – podsumował Maciej Bartoszek.











