Takiego obrotu spraw nikt nie mógł się spodziewać. Od jakiegoś czasu było pewne, że Jan Bednarek odejdzie z Southampton FC i może trafić do dobrego klubu. Tak też się finalnie stało, bo nagle w portugalskich i polskich mediach pojawiła się informacja, że będzie to transfer do FC Porto. Wszystko działo się na tyle szybko, że tego samego wieczoru pojawiło się potwierdzenie, że do finalizacji pozostały testy medyczne. Następnie wszystko przebiegło bez problemów i spadkowicz z Premier League zarobił na reprezentancie Polski 7,5 miliona euro.
Poznaliśmy właśnie najlepszy transfer polskiego piłkarza w letnim oknie transferowym? Z całą pewnością trudno będzie go przebić. Jan Bednarek poczekał na ciekawe oferty i taka właśnie się pojawiła prosto z Portugalii. Po reprezentanta Polski zgłosiło się FC Porto, czyli trzecia drużyna minionego sezonu Ligi Portugal. „Smoki” usilnie poszukiwały wzmocnień na środku obrony i wybór padł właśnie na 69-krotnego reprezentanta Polski.
Bednarek miał klauzulę odejścia po spadku z Premier League w wysokości 7,5 miliona euro (6,5 miliona funtów) i została ona aktywowana przez klub z Portugalii. Kontrakt został podpisany na cztery lata, co też pokazuje konkretne podejście do tego transferu. FC Porto chce powalczyć o powrót chociażby do Ligi Mistrzów, bo niezbyt im pasuje drugi rok z rzędu występować w Lidze Europy. Być może nasz obrońca w przyszłości pozna smak najlepszych europejskich rozgrywek, o ile jego nowej drużynie uda się wrócić do „TOP 2”.
Z całą pewnością jest to dla Bednarka awans sportowy. Polak trafia ze spadkowicza z Premier League do regularnie grającego w pucharach, czołowego klubu w Portugalii. Na takim ruchu może znacznie skorzystać nie tylko sportowo, ale i mentalnie. W końcu będzie grał o coś więcej, niż o utrzymanie w Premier League. A i sam fakt gry w Lidze Europy będzie dla niego czymś nowym. Bednarek nigdy nie miał okazji grać w fazie grupowej europejskich pucharów.
FC Porto przechodzi trudny czas
Do jakiego klubu trafia Jan Bednarek? Nazwa na pewno robi duże wrażenie, bo jest to topowa marka w Portugalii, bardzo znana także w Europie. W ostatnich dwóch latach dzieje się tam jednak wiele złych rzeczy, a wszystko zaczęło się jeszcze za czasów Sergio Conceicao. 50-latek spędził w klubie siedem lat i za jego kadencji FC Porto uzupełniło gablotę kilkoma trofeami. Trzy mistrzostwa Portugalii, cztery krajowe puchary, trzy superpuchary i jeden puchar ligi. Dodatkowo, nie raz, udawało się Smokom pozytywnie zaskakiwać w Lidze Mistrzów. W ostatnim sezonie jego pobytu wiele rzeczy zaczęło się sypać i dodatkowo brak chemii z nowym prezydentem pomógł mu w podjęciu decyzjji o odejściu.











