Lech Poznań w tym sezonie może poszczycić się największą liczbą młodzieżowców, którzy zagrali na boiskach PKO Ekstraklasy. Trener Dariusz Żuraw konsekwentnie podąża swoją ideą dawania szansy gry młodym zawodnikom w pierwszym zespole. Jak sam uważa, dostają szansę, bo na nią zasługują. Jednym z odkryć w tym sezonie w drużynie „Kolejorza” jest Jakub Moder, który pokazał, że jest graczem o dużym potencjale.
20-letni pomocnik Lecha wrócił przed sezonem 2019/2020 do drużyny z wypożyczenia z pierwszoligowej Odry Opole, gdzie pod okiem trenera Rumaka zbierał doświadczenie w seniorskim futbolu. Przed wypożyczeniem zadebiutował w barwach „Poznańskiej Lokomotywy” w sezonie 2017/2018, jeszcze gdy trenerem zespołu był chorwacki trener Nenad Bjelica. Moder wszedł w doliczonym czasie gry na boisko w spotkaniu 29. kolejki z Wisłą Kraków.
– Czuję się teraz znacznie dojrzalszym piłkarzem. Gdy pierwszy raz wchodziłem do zespołu Lecha, miałem raptem 18 lat i zdawałem sobie sprawę, że jeszcze nie jestem gotowy na takie wyzwanie. Pobyt w I lidze dał mi bardzo wiele. Teraz mam pewność, że jestem w stanie sobie poradzić – przyznał Jakub Moder.
Prawdziwą szansę w drużynie „Kolejorza” otrzymał w tej kampanii. Mimo że młody pomocnik nie wyróżniał się nawet w trzecioligowych rezerwach, trener Dariusz Żuraw postanowił obdarzyć go zaufaniem, a młody gracz odpłacił mu się swoimi kapitalnymi występami.
Pierwsze początki w Lechu i wypożyczenie do Odry Opole
Urodzony w Szczecinku Jakub Moder dołączył do Akademii Lecha Poznań w 2014 roku z juniorów Warty Poznań. Do Akademii „Kolejorza” przychodził jako prawoskrzydłowy, lecz trenerzy dość szybko zauważyli, że młody chłopak ma predyspozycje na środkowego pomocnika i przekwalifikowali go na tę pozycję. W juniorach Lecha wyróżniał się bardzo dobrym wyszkoleniem technicznym, choć musiał poprawić grę w defensywie, a także braki w starciach fizycznych z rywalami.
Jego kariera w barwach Lecha diametralnie przyśpieszyła, już w sezonie 2017/2018 trafił bowiem do pierwszej drużyny trenowanej przez chorwackiego trenera Nenada Bjelicę. Pomimo iż większość spotkań rozgrywał w drużynie rezerw, to udało mu się zadebiutować na boiskach ekstraklasy. W 29. kolejce w wygranym spotkaniu przeciwko Wiśle Kraków wszedł na plac gry w doliczonym czasie gry. W swoim debiucie nie odznaczył się niczym szczególnym, dotknął piłki zaledwie kilka razy.











