Trzeba przyznać, że Liga Europy i Liga Konferencji to nie są ulubione rozgrywki Pogoni. Na klubie z zachodniopomorskiego wciąż ciąży miano zespołu, który nigdy nie wygrał dwumeczu w europejskich pucharach. A nawet meczu. Nie liczymy śmiesznego Pucharu Intertoto. To powinno się zmienić w tym roku. I to nawet bez wielkich wzmocnień. Tyle że ambicje Pogoń Szczecin ma większe niż przejście islandzkiego KR Reykjavik.
„Portowcy” w minionym sezonie, zajmując trzecią lokatę, pokazali, że są mocni. Do przedostatniej kolejki pozostawali w grze o mistrzostwo. To raczej rywale byli za silni, a nie Pogoń słaba. Podejrzewamy, że Kosta Runjaić więcej zrobić nie mógł. W XXI wieku nie mieli lepszej średniej punktowej na mecz. Żadnego trofeum jednak nie udało się zdobyć, co jest wielkim pstryczkiem w nos dla szczecinian, ale wierzymy w to, że uda im się po raz pierwszy przejść chociaż rundę w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Mało tego, jesteśmy o tym przekonani. Pogoń Szczecin jest aktualnie najmocniejsza od wielu, wielu lat. W zasadzie jedyną niewiadomą jest forma pod wodzą nowego trenera Jensa Gustafssona. Po drugiej stronie staną Islandczycy. Musimy mierzyć jednak trochę wyżej, jeśli myślimy o tym, aby polska piłka wyszła na prostą. Ale ku przestrodze dodajmy, że Pogoń po swoim najlepszym sezonie w historii (2000/2001) odpadła z europejskiej rywalizacji, przegrywając dwumecz właśnie drużyną z Islandii – z Fylkirem Reykjavik.
Pogoń Szczecin – gdzie trzeba dokonać wzmocnień?
Po pierwsze, co warto zauważyć i za co pochwalić, Pogoń Szczecin jak na razie nie pożegnała się z żadnym z ważnych zawodników. To bardzo ważne, że zespół nie rozleciał się, jeszcze zanim zaczęło się europejskie granie. Kuszeni ofertami są choćby Sebastian Kowalczyk, Dante Stipica czy Kamil Grosicki. Wszyscy jednak na razie trenują na obozie w Opalenicy. Wygrali nawet sparing z mistrzem Polski.
Analizując wszystkie pozycje, najpewniej obsadzona jest bramka. No chyba że Dante Stipica wywinie numer i odejdzie, a ponoć jest kuszony ofertami z Włoch. Co do jego jakości nie mamy żadnych wątpliwości. Lider defensywy, czyli Benedikt Zech, zostaje. Nie wiadomo jednak, co z Kostasem Triantafyllopoulosem. Igor Łasicki odchodzi, a więc niewątpliwie przydałby się jakiś środkowy obrońca. Potrzebny jest również dubler Luisa Maty na lewej obronie.
Środek pola jest obsadzony lepiej niż miejsca dla polityków w sejmie. Tam już nawet nie ma co dokładać zawodników do rywalizacji. Jest jakość i ilość. Niech o wartości ofensywnej Pogoni mówi fakt, że piłkarz z taką lewą nogą, jak Rafał Kurzawa, częściej wchodził z ławki, niż zaczynał mecz od początku. Choć może jakiś przebojowy skrzydłowy by się przydał. Niewątpliwie jednak to na innej pozycji się pali.











