Wszyscy podniecamy się rewelacyjną grą Lecha Poznań w europejskich pucharach. Faktycznie jest na czym zawiesić oko. Stęskniliśmy się za tak grającymi polskimi drużynami. Nikt jednak punktów za styl nie rozdaje, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Czemu by nie spróbować powalczyć o wyjście z grupy tak jak przed dziesięcioma laty? Lech przyzwyczaił nas do niespodzianek. Wszystko jest cały czas możliwe.
Wiadomo, sytuacja dla „Kolejorza” nie jest korzystna. Wyżej notowani rywale wykonują świetnie swoją robotę, a więc Lech musi czekać na potknięcie jednego z nich. Rangers oraz Benfica są niepokonani, a na dodatek pokonali poznańską drużyną. Chociaż oddajemy „Kolejorzowi”, że łatwo skóry nie sprzedali. Przede wszystkim z Benficą, gdzie w zasadzie do ostatnich minut toczyła się walka o punkt. Wrażenia po tym meczu mieliśmy jednak bardzo dobre. Nie było o co przyczepić się do „Kolejorza”.
Fakt jest jednak taki, że Lech stracił punkty, które mogą okazać się kluczowe w walce o niespodziewane wyjście z grupy. W Szkocji także nie wyglądało to źle. Momentami wyglądało to całkiem przyzwoicie. Kłopoty zaczynały się, gdy Lech walił głową w mur, odbijając się co raz od obrony Szkotów, gdy zbliżyli się niebezpiecznie blisko ich bramki. Na pierwsze punkty musieliśmy czekać do 3. spotkania. Teoretycznie rywal wciąż mocniejszy od Lecha, ale już nie tak mocny. Standard Liege przyjechał w zdziesiątkowanym składzie i nie dał rady „Kolejorzowi”.
3. miejsce Lecha
Na ten moment „Duma Wielkopolski” znajduje się na 3. lokacie. Jeszcze w lipcu, a nawet w sierpniu bralibyśmy by to w ciemno, z pocałowaniem ręki. Lech jednak nas oczarował na tyle, że wciąż jeszcze wierzymy w występy na wiosnę. Głównymi rywalami w walce o wyjście z grupy będą Rangersi oraz portugalska Benfica. Umówmy się, obie drużyny pod każdym względem przewyższają Lecha. Kto jednak zabronił nam marzyć.
Obie ekipy mają obecnie po siedem punktów. O cztery więcej od Lecha. Bierzemy jednak na poprawkę, że zostały już tylko trzy spotkania. To oznacza, że margines błędu dla piłkarzy Dariusza Żurawia jest bardzo mały, a w zasadzie zerowy. Zadanie bardzo trudne, gdyż spotkania w Lizbonie czy w Belgii będą piekielnie trudne, ale wszystko może się zdarzyć. Lech już udowodnił, że potrafi zaskakiwać.
Kluczowy mecz ze Standardem
Następny mecz Lech rozegra ze Standardem Liege. Jak pokazuje tabela, obecnie najgorszą drużyną w grupie D Ligi Europy. Nie oznacza to, że będzie to spacerek i wycieczka krajobrazowa do Beneluksu. Jednak jeśli Dariusz Żuraw myśli o wyjściu z grupy to musi przywieźć zwycięstwo do Poznania. To mecz kluczowy. Jak tutaj stracimy punkty, to w zasadzie można już skupić na ekstraklasie, w której przeciętnie wiedzie się „Kolejorzowi”. Na Bułgarskiej, Lech pokonał Belgów 3:1, musimy jednak brać na poprawkę, że Standard przyjechał mocno osłabiony do Poznania. W Belgii powinno być zdecydowanie trudniej.











