W historii malarstwa zapisało się wielu artystów godnych nieśmiertelnej aprobaty. Jednym z nich był pewien człowiek z Włoch, którego dzieła po dziś dzień są obiektem westchnień na całym świecie. I tak jak Leonardo da Vinci stworzył „Mona Lisę”, tak Guardiola wykreował odpowiednio Manchester City. Oba dzieła w swojej skali są absolutną perfekcją, ale akurat pod naszą lupą znajdzie się to z rąk hiszpańskiego szkoleniowca.
Hiszpan jest taktycznym geniuszem, o czym wiemy doskonale od blisko dekady. Potrafi udanie eksperymentować, poprawiać wszelkie błędy oraz udoskonalać zalety. Pod tym względem poprzedni sezon w wykonaniu trenera „The Citziens” był absolutnym majstersztykiem, a teraz okazuje się, że kolejny również. Manchester City dosięgnął wyznaczonej przez siebie poprzeczki, taktycznie rozgrywając najlepsze partie w lidze. Co ważne, unikatowe, bo patrząc przez pryzmat taktyki, nie ma innej takiej ekipy w Anglii.
Manchester City i jego taktyka – od bramkarza po napastnika
Ten sukces miał kilku ojców, których współpraca dała efekty w postaci kolejnego mistrzostwa. Ale zaczynając od samego początku, spójrzmy na rolę bramkarza. Według credo byłego trenera Barcelony golkiper jest pierwszym rozgrywającym nadającym kierunek i tempo akcji. Stąd z klubem musiał pożegnać się Joe Hart i stąd w City pojawił się Ederson, który obowiązki nadane przez Guardiolę potrafi wypełniać doskonale. Brazylijczyk stał się fundamentalną postacią zarówno przy krótkim, jak i długim rozgrywaniu piłki, co widać na obu poniższych obrazkach. W dwóch wariantach:


Na pierwszym zdjęciu widzimy typową zagrywkę stosowaną przez podopiecznych Pepa. Kiedy City rozpoczyna swoją akcję od autu bramkowego długim podaniem, linia najwyżej ustawionych piłkarzy (najczęściej jest ich tam dwóch lub trzech) pozostawia za sobą sporo pustego obszaru, w który pomocnicy wchodzą dopiero później, by przejąć tzw. drugą piłkę. Wtedy próba krycia jest dla rywala bardzo utrudniona i doprowadza do nieskutecznego pressingu oraz niespójnego ustawienia. I tak Ederson zaliczył tam asystę. Natomiast drugi obrazek to klasyczny przykład na rozegranie z trzecim obrońcą.
Były bramkarz Benfiki celność zagrań posiada niebywałą, więc nietrudno się dziwić, że Guardiola wykorzystuje jego atut. Mówimy w końcu o skuteczności rzędu 82%! Tylko Alisson może poszczycić się minimalnie lepszym wynikiem (84%). Idąc dalej, trafiamy oczywiście na rolę obrońców, która nawet w skali światowej wydaje się unikalna. Otóż nasz hiszpański wizjoner wymyślił, że boczni obrońcy nie będą zajmowali skrzydeł i rzadko będą udzielali się w ofensywie, a ci środkowi będą pełnić funkcje defensywnych pomocników. Przedstawię to na obrazku:














