W ekstraklasie szykuje się kolejny, ciekawie zapowiadający się „come back”. Tym razem może powrócić znany z występów przy ul. Łazienkowskiej Kamil Grosicki, który ostatecznie nie będzie występował w Szwajcarii i obecnie przebywa już w Polsce.
Kamil Grosicki nie będzie piłkarzem Grasshopper Zurich. Władze klubu swoją decyzję o transferze zmieniły zaraz po wynikach testów medycznych. Przypomnijmy, że warunki kupna Grosickiego były już ustalone, a kwota, którą „Koniki Polne” miały wyłożyć, oscylowała w granicach 150 tys. euro.

20-latek ostatni sezon spędził na wypożyczeniu w szwajcarskim klubie FC Sion, ale odszedł z tego zespołu przed końcem obowiązującej umowy i to w nieprzyjemnej atmosferze. Grosicki ma ważny kontrakt z warszawską Legią, ale trener Jan Urban jest przeciwny powrotowi piłkarza i, jak sam twierdzi, nie jest w stanie zagwarantować mu regularnych występów.
Tymczasem pomocnik Legii wrócił już do kraju i szuka nowego pracodawcy. Do końca grudnia będzie wiadomo, gdzie Grosicki będzie występował od nowego roku, ale niemal pewny wydaje się być powrót do ekstraklasy.
-Trener Probierz mnie chce, a ja po prostu wreszcie muszę zacząć regularnie grać i odbudować się – komentuje całą sytuację Grosicki.
Niewykluczone więc, że prawoskrzydłowy zasili szeregi „Jagi”, natomiast niemal pewne jest, że zimowe przygotowania spędzi właśnie z tym zespołem.











