W 19. kolejce polskiej Ekstraklasy nie zabrakło emocji. Szczególną uwagę należy zwrócić na popis strzelecki Semira Stilicia oraz całej drużyny Cracovii, która mimo tego, że była na inaugurację rundy przekreślona przez niemal wszystkich, zdołała się odbudować i zdobywa kolejne, bardzo cenne punkty.
19. kolejka za nami (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
W minionej kolejce Ekstraklasy ujrzeliśmy 20 bramek, co daje średnią 2,5 bramki na mecz. Byliśmy świadkami pogromu, który zafundowała Cracovia oraz potknięcia Legii na stadionie w Bełchatowie. Legia i Jagiellonia przegrały swoje spotkania, więc ewentualne marzenia o mistrzostwie kraju odchodzą w tym momencie na dalszy plan. Teraz pozostaje się skupić obu klubom na walce o Ligę Europy.
W pierwszym spotkaniu Arka Gdynia podzieliła się punktami z lubińskim Zagłębiem. Zgromadzone na nowym stadionie Arki osiem tysięcy osób podczas spotkania ze swoimi przyjaciółmi z Lubina na pewno nie było zadowolone z postawy Arki. Niezbyt dobrze grające Zagłębie także nie pokazało się tak dobrze, jak miało to miejsce w meczu z Polonią Warszawa. Kibice Zagłębia szydzili nieco z postawy swoich zawodników, jakoby Ci nie mieli ochoty wygrać, bo zadowalał ich tylko remis.
Górnik z trójką na plecach w derbowym meczu
W derbach znacznie lepszy był Ruch (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
W piątkowy wieczór miało miejsce wydarzenie, które od bardzo dawna elektryzuje kibiców na Górnym Śląsku. Chodzi oczywiście o pojedynek Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze. Podczas tej rywalizacji zdarzyło się wiele nieoczekiwanych sytuacji. Pierwsze kilka minut to problemy z aklimatyzacją do pogody panującej w Chorzowie. Potem inicjatywę przejęli „Niebiescy”, którzy podobnie jak światła na stadionie (zgasły na dziewięć minut) poczuli energię od drugiej połowy i zdołali zdobyć trzy gole. Najpierw Marek Zieńczuk znalazł drogę do siatki rywali, potem gola strzelił najlepszy piłkarz meczu, Arkadiusz Piech, a dwie minuty potem wynik pięknym strzałem zza pola karnego ustalił Marcin Malinowski.
Kiepska postawa Polonii kluczem do zwycięstwa Widzewa (fot. Leszek Wasilewski / i.Gol.pl)
Polonia Warszawa przegrała z Widzewem Łódź 0:1. Piotr Stokowiec, który niedawno objął stery Polonii Warszawa, zapowiadał, że klub z Konwiktorskiej zacznie wreszcie wygrywać, a do tego będzie prezentował ofensywny, ładny dla oka futbol. W debiucie nie było jednak ani zwycięstwa, ani ładnej piłki. Warszawianie grali jak zwykle – mizernie, bezproduktywnie, bez podejmowania ryzyka. Efekty? Tylko jeden punkt zdobyty wiosną i kolejna przegrana na własnym stadionie. Tym razem na miernocie, awizowanej na potentata Polonii, skorzystał Widzew. Łodzianie strzelili tylko jednego gola – po arcydokładnym podaniu Panki piłkę do siatki skierował Budka. To wystarczyło, „Czarne Koszule” nie strzeliły wiosną jeszcze żadnej bramki…
Passa Lenczyka trwa
Orest Lenczyk może być zadowolony ze swoich zawodników (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
Wygrana gospodarzy w meczu 19. kolejki Ekstraklasy wydłuża passę nieprzegranych meczów Śląska pod wodzą Oresta Lenczyka. Tym razem wrocławianie pokonali na własnym stadionie Lechię Gdańsk 2:1. Spotkanie zaprzyjaźnionych klubów było pełne emocji, jednak od początku do końca to Śląsk dyktował tempo gry. Kibice z Oporowskiej mogą być zadowoleni z ostatnich wyników drużyny, która z tygodnia na tydzień pnie się w górę tabeli.
Lech odprawił Jagiellonię
Semir Stilić znokautował Jagiellonię (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Najciekawiej zapowiadający się mecz minionej kolejki to na pewno konfrontacja pomiędzy Lechem Poznań a Jagiellonią Białystok, która w pewnym sensie miał dać odpowiedź na pytanie, czy Jagiellonię stać na powrót do formy z rundy jesiennej i czy istnieje możliwość przybliżenia się Lecha do strefy medalowej. Lepsi w tym meczu okazali się podopieczni Jose Marii Bakero. Wygrali 2:0, chociaż gdyby na boisku nie było Semira Stilicia, który strzelił dwa gole, mecz mógł zakończyć się zupełnie innym wynikiem.
Klich bohaterem, Korona w kiepskiej formie
Mateusz Klich rozegrał bardzo dobre spotkanie (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
W meczu kończącym sobotnie granie w ramach 19. kolejki polskiej Ekstraklasy pomiędzy Cracovią Kraków a Koroną Kielce kibice mieli okazję do obejrzenia trzech goli. Zespół gospodarzy wygrał 3:0, natomiast strzelcami bramek byli kolejno: Mateusz Klich, Aleksejs Visnakovs oraz Said Ntibazonkiza. Na miano bohatera spotkania zasłużył jednak wspomniany Mateusz Klich, gdyż do gola i dobrej gry dołożył jeszcze dwie asysty. Korona spadła na 9. pozycję w tabeli, a Cracovia doskoczyła do Arki na dwa punkty, co pozwala coraz poważniej myśleć o utrzymaniu.
Legia na kolanach, Bartoszek dopiął swego
Trudno powiedzieć, co dzieje się z Legią Warszawa. Drużyna ta miała być głównym rywalem Wisły w wyścigu po mistrza, tymczasem traci kolejne punkty. Trener Skorża mówił, że ubiegłotygodniowa porażka ze Śląskiem była tylko wypadkiem przy pracy, wyjątkiem potwierdzającym regułę. Tymczasem warszawianie po raz kolejny nie potrafią zdobyć punktu, a katem stołecznego klubu okazał się PGE GKS Bełchatów. Spekulowało się już o tym, kto ewentualnie może zastąpić Macieja Bartoszka w Bełchatowie. Drużyna zaczęła zdobywać punkty, więc i pozycja młodego szkoleniowca uległa stabilizacji. Patent na Legię ma chyba Żewłakow – doświadczony napastnik zdobył bowiem trzy bramki w dwóch meczach z warszawską drużyną w tym sezonie. Drugiego gola w tym spotkaniu zdobył Maciej Małkowski.
Wisła remisuje z outsiderem
Wszyscy pretendenci do mistrzowskiego tytułu tracili punkty. Wisła skorzystałaby na potknięciach swoich rywali, gdyby… sama dała radę wywalczyć komplet punktów. Sztuka ta się nie udała, lider tabeli wywiózł z Bytomia zaledwie jeden punkt. Zaledwie, albo aż – Polonia była stroną przeważającą, stworzyła sobie więcej sytuacji niż „Biała Gwiazda”. Dosyć szybko do siatki trafił Radzewicz, lecz jeszcze przed przerwą pięknym strzałem z rzutu wolnego wyrównał Kirm. W drugiej połowie bytomianie ponownie wyszli na prowadzenie, za sprawą gola Jareckiego. Wiślacy strzelali tego dnia jedynie po stałych fragmentach gry – wynik meczu celnym strzałem z rzutu karnego ustalił Małecki.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
W 19. kolejce polskiej Ekstraklasy nie zabrakło emocji. Szczególną uwagę należy zwrócić na popis strzelecki Semira Stilicia oraz całej drużyny Cracovii, która mimo tego, że była na inaugurację rundy przekreślona przez niemal wszystkich, zdołała się odbudować i zdobywa kolejne, bardzo cenne punkty.
19. kolejka za nami (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
W minionej kolejce Ekstraklasy ujrzeliśmy 20 bramek, co daje średnią 2,5 bramki na mecz. Byliśmy świadkami pogromu, który zafundowała Cracovia oraz potknięcia Legii na stadionie w Bełchatowie. Legia i Jagiellonia przegrały swoje spotkania, więc ewentualne marzenia o mistrzostwie kraju odchodzą w tym momencie na dalszy plan. Teraz pozostaje się skupić obu klubom na walce o Ligę Europy.
W pierwszym spotkaniu Arka Gdynia podzieliła się punktami z lubińskim Zagłębiem. Zgromadzone na nowym stadionie Arki osiem tysięcy osób podczas spotkania ze swoimi przyjaciółmi z Lubina na pewno nie było zadowolone z postawy Arki. Niezbyt dobrze grające Zagłębie także nie pokazało się tak dobrze, jak miało to miejsce w meczu z Polonią Warszawa. Kibice Zagłębia szydzili nieco z postawy swoich zawodników, jakoby Ci nie mieli ochoty wygrać, bo zadowalał ich tylko remis.
Górnik z trójką na plecach w derbowym meczu
W derbach znacznie lepszy był Ruch (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
W piątkowy wieczór miało miejsce wydarzenie, które od bardzo dawna elektryzuje kibiców na Górnym Śląsku. Chodzi oczywiście o pojedynek Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze. Podczas tej rywalizacji zdarzyło się wiele nieoczekiwanych sytuacji. Pierwsze kilka minut to problemy z aklimatyzacją do pogody panującej w Chorzowie. Potem inicjatywę przejęli „Niebiescy”, którzy podobnie jak światła na stadionie (zgasły na dziewięć minut) poczuli energię od drugiej połowy i zdołali zdobyć trzy gole. Najpierw Marek Zieńczuk znalazł drogę do siatki rywali, potem gola strzelił najlepszy piłkarz meczu, Arkadiusz Piech, a dwie minuty potem wynik pięknym strzałem zza pola karnego ustalił Marcin Malinowski.
Stokowiec widzi progres, my nie
Kiepska postawa Polonii kluczem do zwycięstwa Widzewa (fot. Leszek Wasilewski / i.Gol.pl)
Polonia Warszawa przegrała z Widzewem Łódź 0:1. Piotr Stokowiec, który niedawno objął stery Polonii Warszawa, zapowiadał, że klub z Konwiktorskiej zacznie wreszcie wygrywać, a do tego będzie prezentował ofensywny, ładny dla oka futbol. W debiucie nie było jednak ani zwycięstwa, ani ładnej piłki. Warszawianie grali jak zwykle – mizernie, bezproduktywnie, bez podejmowania ryzyka. Efekty? Tylko jeden punkt zdobyty wiosną i kolejna przegrana na własnym stadionie. Tym razem na miernocie, awizowanej na potentata Polonii, skorzystał Widzew. Łodzianie strzelili tylko jednego gola – po arcydokładnym podaniu Panki piłkę do siatki skierował Budka. To wystarczyło, „Czarne Koszule” nie strzeliły wiosną jeszcze żadnej bramki…
Passa Lenczyka trwa
Orest Lenczyk może być zadowolony ze swoich zawodników (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
Wygrana gospodarzy w meczu 19. kolejki Ekstraklasy wydłuża passę nieprzegranych meczów Śląska pod wodzą Oresta Lenczyka. Tym razem wrocławianie pokonali na własnym stadionie Lechię Gdańsk 2:1. Spotkanie zaprzyjaźnionych klubów było pełne emocji, jednak od początku do końca to Śląsk dyktował tempo gry. Kibice z Oporowskiej mogą być zadowoleni z ostatnich wyników drużyny, która z tygodnia na tydzień pnie się w górę tabeli.
Lech odprawił Jagiellonię
Semir Stilić znokautował Jagiellonię (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Najciekawiej zapowiadający się mecz minionej kolejki to na pewno konfrontacja pomiędzy Lechem Poznań a Jagiellonią Białystok, która w pewnym sensie miał dać odpowiedź na pytanie, czy Jagiellonię stać na powrót do formy z rundy jesiennej i czy istnieje możliwość przybliżenia się Lecha do strefy medalowej. Lepsi w tym meczu okazali się podopieczni Jose Marii Bakero. Wygrali 2:0, chociaż gdyby na boisku nie było Semira Stilicia, który strzelił dwa gole, mecz mógł zakończyć się zupełnie innym wynikiem.
Klich bohaterem, Korona w kiepskiej formie
Mateusz Klich rozegrał bardzo dobre spotkanie (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
W meczu kończącym sobotnie granie w ramach 19. kolejki polskiej Ekstraklasy pomiędzy Cracovią Kraków a Koroną Kielce kibice mieli okazję do obejrzenia trzech goli. Zespół gospodarzy wygrał 3:0, natomiast strzelcami bramek byli kolejno: Mateusz Klich, Aleksejs Visnakovs oraz Said Ntibazonkiza. Na miano bohatera spotkania zasłużył jednak wspomniany Mateusz Klich, gdyż do gola i dobrej gry dołożył jeszcze dwie asysty. Korona spadła na 9. pozycję w tabeli, a Cracovia doskoczyła do Arki na dwa punkty, co pozwala coraz poważniej myśleć o utrzymaniu.
Legia na kolanach, Bartoszek dopiął swego
Trudno powiedzieć, co dzieje się z Legią Warszawa. Drużyna ta miała być głównym rywalem Wisły w wyścigu po mistrza, tymczasem traci kolejne punkty. Trener Skorża mówił, że ubiegłotygodniowa porażka ze Śląskiem była tylko wypadkiem przy pracy, wyjątkiem potwierdzającym regułę. Tymczasem warszawianie po raz kolejny nie potrafią zdobyć punktu, a katem stołecznego klubu okazał się PGE GKS Bełchatów. Spekulowało się już o tym, kto ewentualnie może zastąpić Macieja Bartoszka w Bełchatowie. Drużyna zaczęła zdobywać punkty, więc i pozycja młodego szkoleniowca uległa stabilizacji. Patent na Legię ma chyba Żewłakow – doświadczony napastnik zdobył bowiem trzy bramki w dwóch meczach z warszawską drużyną w tym sezonie. Drugiego gola w tym spotkaniu zdobył Maciej Małkowski.
Wisła remisuje z outsiderem
Wszyscy pretendenci do mistrzowskiego tytułu tracili punkty. Wisła skorzystałaby na potknięciach swoich rywali, gdyby… sama dała radę wywalczyć komplet punktów. Sztuka ta się nie udała, lider tabeli wywiózł z Bytomia zaledwie jeden punkt. Zaledwie, albo aż – Polonia była stroną przeważającą, stworzyła sobie więcej sytuacji niż „Biała Gwiazda”. Dosyć szybko do siatki trafił Radzewicz, lecz jeszcze przed przerwą pięknym strzałem z rzutu wolnego wyrównał Kirm. W drugiej połowie bytomianie ponownie wyszli na prowadzenie, za sprawą gola Jareckiego. Wiślacy strzelali tego dnia jedynie po stałych fragmentach gry – wynik meczu celnym strzałem z rzutu karnego ustalił Małecki.