Wraz z przyjściem do Polski styczniowych mrozów pożegnaliśmy kluby PKO BP Ekstraklasy, które udały się na przygotowania do rundy wiosennej w nieco bardziej przyjaznym anturażu. Dla większości zespołów główną siedzibą stała się miejscowość Belek, niedaleko tureckiej Antalyi. Tam też udała się Jagiellonia Białystok, która po złapaniu promieni słońca będzie atakować fotel lidera w zbliżających się wiosennych kolejkach ligowych. Jednak tuż za plecami rywale nie dają chwili oddechu.
Delikatnie mówiąc, końcówka rundy jesiennej nie była najlepsza w wykonaniu klubu z Białegostoku. Jagiellonia w pięciu kolejnych spotkaniach ligowych uzbierała na swoim koncie zaledwie pięć punktów na 15 możliwych. Klub z Podlasia może cieszyć się, że tabela PKO BP Ekstraklasy jest na tyle płaska, że wciąż taka forma gwarantuje klubowi 3. miejsce w tabeli oraz realną walkę o tytuł mistrza.
Dla trenera Siemieńca i jego zawodników zimowa przerwa spadła jak z nieba. Wraz ze świeżą energią i rozwiązaniami klub będzie musiał zmierzyć się ze światem, w którym nie będzie już Oskara Pietuszewskiego.
Tureckie paliwo
Podobnie jak większość klubów PKO BP Ekstraklasy Jagiellonia Białystok wybrała się do Belek w prowincji Antalya. Turecki grunt od kilku lat stał się bazą treningową polskich klubów w trakcie przerwy zimowej. Białostoczanie jako jedni z pierwszych najszybciej rozpoczęli swoje przygotowania do rundy wiosennej. Kiedy pewny stał się fakt odejścia ich najlepszego młodego zawodnika do FC Porto, nie chcieli tracić więcej cennego czasu i ostro wzięli się do pracy. „Żółto-czerwoni” wzięli udział w aż czterech sparingach z europejskimi drużynami.
Jagiellonia Białystok rozpoczęła sparingi od najsilniejszego rywala, austriackiego zespołu LASK Linz. Spotkanie zakończone porażką aż 1:4 może napawać małym niepokojem kibiców. Przegrana z niedawnym bywalcem na arenach Ligi Konferencji z pewnością nie wróży dobrze przed najbliższymi starciami z zespołem Fiorentiny. Wydawałoby się, że kolejny mecz z CSKA 1948 Sofia będzie idealnym zamazaniem złego wrażenia pozostawionego po poprzednim spotkaniu. Nie do końca tak było. Bułgarski zespół zdołał wyjść na prowadzenie już w 16. minucie meczu, co zmusiło zawodników do gonienia wyniku. Ostatecznie Jagiellonia Białystok zremisowała spotkanie 1:1, co pozostawiło spory niedosyt, ale także oczekiwania na poprawę gry w najbliższych tygodniach.














